Chociaż Nafciarze grozili, że do Głogowa wyślą ekipę juniorów, ostatecznie wyjechali na mecz w najsilniejszym możliwym zestawieniu i odnieśli przekonujące zwycięstwo.
Wczoraj, 16:14
Patryk Jakowski
Melvyn Richardson w końcu pojawił się w wyjściowym składzie Nafciarzy
Autor: Tv Mazowsze
Po pięciu kolejkach Lotto Superligi kompletem zwycięstw cieszyć się mogły tylko trzy drużyny – Orlen Wisła Płock, Industria Kielce oraz Chrobry Głogów. Właśnie ekipa z Zagłębia Miedziowego miała być rywalem Nafciarzy w meczu szóstej kolejce spotkań wyznaczonym na niedzielę 11 października.
Drużyna prowadzona przez trenera Xaviego Sabate w czwartek 8 października rozgrywała w EHF Lidze Mistrzów wyjazdowy mecz z HC Vardar 1961. Rewanżowa potyczka z mistrzem Macedonii Północnej zaplanowana została na środę 14 października. W takiej sytuacji władze Sekcji Piłki Ręcznej Wisła Płock zwróciły się z prośbą o przełożenie meczu z Chrobrym na inny termin. Przeciwnicy byli skłonni przychylić się do tej prośby. Żadnego problemu w przełożeniu meczu nie widział również Polsat Sport, który zamierzał pokazać to spotkanie na żywo. Jedyną stroną, która postawiła veto, okazała się Lotto Superliga.
W tej sytuacji SPR Wisła Płock wydała komunikat, w którym mogliśmy przeczytać m.in.: Drodzy Kibice i sympatycy ORLEN Wisły Płock, za nami prawdziwa sportowa bitwa w Skopje, z której wracamy z tarczą! Wczoraj wieczorem Drużyna Nafciarzy w konfrontacji z Vardarem pokazała jakość i charakter zdobywając kolejne dwa punkty w rywalizacji Ligi Mistrzów EHF. […] W kolejnym kroku, w kontekście braku możliwości zmiany terminu spotkania (z Chrobym Głogów), sztab szkoleniowy i Zarząd SPR Wisła Płock podejmą decyzję, czy do meczu w Lotto Superlidze Nafciarze przystąpią pierwszym składem, czy też do walki o ligowe punkty pojedzie drużyna juniorów ORLEN Wisły Płock.
Można domyślać się, że treść komunikatu spowodowała wybuch radości w Kielcach i w Głogowie. Szczególnie Miedziowi cieszyć się mogli z szansy na sensacyjne pokonanie wicemistrzów Polski. Niektórym przypomnieć się mogła historia z lutego 2013 roku, gdy Nafciarze przegrali walkowerem domowy mecz z Piotrkowianinem 0:10, ponieważ służby medyczne dotarły do hali z opóźnieniem.
Radość w Głogowie trwała zaledwie kilka godzin. Kolejny komunikat Nafciarzy sprawiał sprawę jasno: Drodzy Kibice, informujemy, że po analizie wszystkich aspektów zdrowotno-sportowych klubu, a także w poszanowaniu dla zawodników drużyny Chrobrego Głogów, wszystkich klubów Lotto Superligi oraz kibiców i sympatyków piłki ręcznej w Polsce, SPR Wisła Płock podjęła decyzję o przystąpieniu do meczu Lotto Superligi w możliwie najmocniejszym składzie.
Warto przypomnieć, że ostatnie punkty w Głogowie Orlen Wisła straciła w marcu 2011 roku, remisując niespodziewanie 31:31.
Tomasz Kosznik dał miejscowej publiczności powody do zadowolenia, gdy otworzył wynik meczu, wykorzystując asystę Pawła Paterka. Później trafiali jednak Frederik Bjerre (z rzutu karnego), Sergei Kosorotov i Melvyn Richardson, który w końcu zameldował się w wyjściowym składzie (podobnie jak Miha Zarabec).
Nafciarze dość długo utrzymywali szybko wypracowaną przewagę dwóch-trzech bramek, a Chrobry nie był w stanie przeciwstawić się wicemistrzom Polski, którzy bardzo dobrze radzili sobie zarówno w ataku, jak i w obronie. Kiedy pierwsza połowa wchodziła w decydującą fazę, różnica sięgnęła nawet pięciu oczek na korzyść podopiecznych trenera Xaviego Sabate. Na przerwę oba zespoły zeszły przy czterobramkowym prowadzeniu przyjezdnych.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ radykalnej zmianie. Orlen Wisła spokojnie kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku. Co zaskakujące, aż dwa razy z rzutu karnego pomylił się Frederik Bjerre. Miejscowi zaczęli zbliżać się do swoich rywali – najpierw na trzy, a później na dwa oczka. Do końca spotkania pozostawał jeszcze kwadrans, można więc było spodziewać się nie lada emocji. Nie po raz pierwszy okazało się jednak, że pośpiech bywa złym doradcą. Wystarczyło kilka strat Chrobrego, aby różnica z dwóch wzrosła do pięciu goli. Przez kilka minut żaden z zespołów nie był w stanie powiększyć swojego bramkowego konta. W końcu strzelecką niemoc przełamał Michał Daszek. Po jego trafieniu różnica sięgnęła sześciu oczek, a boiskowy zegar wskazywał, że do końca meczu pozostaje już tylko 4,5 minuty. Stało się więc jasne, że wicemistrzowie Polski wrócą do domu z kompletem punktów. Niebiesko-biało-niebiescy wygrali ostatecznie różnicą
Napisz komentarz
Komentarze