Przed meczem większość kibiców z zadowoleniem przyjęłaby porażkę różnicą mniejszą niż pięć bramek. Po końcowej syrenie – mimo remisu – wyczuwalny był poważny niedosyt. Jutrzenka mogła wygrać z faworytkami, chociaż równie dobrze mogłyby poczuć gorzki smak porażki.
Faworytki szybko wypracowały sobie przewagę czterech bramek, jednak Jutrzenka udowodniła, że jest w stanie podjąć walkę z dużo mocniejszym przeciwnikiem. Niewielka różnica na korzyść przyjezdnych utrzymywała się przez większą część pierwszej połowy. W końcu jednak drużyna prowadzona przez trenera Marcina Krysiaka zdołała doprowadzić do remisu. Przy takim właśnie wyniku oba zespoły schodziły do szatni chociaż w końcówce pierwszej części prowadzenie co pewien czas przechodziło z rąk do rąk.
Początek drugiej połowy to cztery gole Jutrzenki, która sensacyjnie wyszła na czterobramkowe prowadzenie, które utrzymywało się aż do ostatniej fazy meczu. Górę wzięło jednak doświadczenie Korony, która zdołała doprowadzić o bardzo emocjonującej końcówki. Jutrzenka trzy razy obejmowała jednobramkowe prowadzenie, a Korona za każdym razem doprowadzała do remisu. Tuż przed końcem przyjezdne mogły zdobyć gola na wagę trzech punktów, ale na szczęście ich akcja nie zakończyła się powodzeniem.
Remis 26:26 oznaczał, że Jutrzenka zdobędzie co najmniej jeden punkt. W serii rzutów karnych górę wzięło doświadczenie Korony, więc dwa punkty pojechały do Kielc, a jeden pozostał w Płocku. Ciekawostką jest fakt, że obie połowy zakończyły się tak samo – oba zespoły zdobywały po 13 bramek. Jutrzenka zajmuje obecnie na siódmym miejscu z sześcioma punktami i jednym meczem zaległym.
Jutrzenka Płock – Korona Handball Kielce 26:29 (13:13, k 0:3)
Jutrzenka: Kamecka, Bodnar, Bartold – Szmigielska-Florczak 9, Rędzińska, Sikora 5, Mękarska 4, Studzińska 3, Agata-Kowalska 2, Kuryś 1, Laufer 1, Łasińska 1, Biesaga, Jaroniec, Kowalewska, Zając
Napisz komentarz
Komentarze