Komentatorzy często piszą, że początek meczu upłynął obu ekipom na badaniu aktualnych możliwości rywala. Równie dobrze można napisać po prostu, że 22 biegających po boisku mężczyzn nie miało pomysłu na to, co zrobić z piłką. Jako opis pierwszego kwadransa spotkania Wisły z Radomiakiem wybrać można – zgodnie z uznaniem – jedno z dwóch powyższych określeń.
Wprawdzie obraz gry się nie zmieniał, jednak po kwadransie zmieniło się samopoczucie kibiców. Piłka znalazła się w polu karnym Radomiaka, obrońcy gości mieli nadzieję, że nic złego wydarzyć się nie może, tymczasem Jurica Prsir postanowił kopnąć futbolówkę, która wylądowała w siatce.
Po raz drugi piłka znalazła się w bramce gości, gdy Łukasz Sekulski zagrał z lewej strony na piąty metr, a Patryk Kun uderzył głową. Tym razem jednak gra nie była wznawiana ze środka boiska, ale spod końcowej linii. Z miejsca, w którym – zdaniem arbitra – Łukasz Sekulski sfaulował obrońcę.
Podsumowaniem tego, co działo się w pierwszej połowie, była sytuacja, do której doszło w doliczonym czasie gry. Jeden z obrońców Radomiaka wybijał piłkę tak, że trafił w czoło stojącego na skraju pola karnego Patryka Kuna. Futbolówka zatoczyła delikatny łuk nad wysuniętym do przodu bramkarzem i… wylądowała na poprzeczce.
Druga połowa odbyła się… A najważniejsze informacje, które są związane z tym okresem gry, to rejestr zmian.
Wisła Płock – Radomiak Radom (1:0)
Bramka: Prsir (15.) dla Wisły
Wisła: Leszczyński – Haglind-Sangre, Kamiński, Silva – Rogelj, Prsir (70. Kobacki, 83. Savvidis), Tavares, Gallapeni – Akere (70.Hiszpański), Kun – Sekulski (58. Jurić)
Radomiak: Majchrowicz – Grzesik, Koperski, Kingue, Outtara – Donis, Alves (62. Camara) – Luquinhas (62. Conrado), Wolski, Afonso (68. Nunnely), Guillerme (62. Guri)
Żółte kartki: Kingue (Radomiak)

Napisz komentarz
Komentarze