Korona Handball Kielce była zdecydowanym faworytem meczu z beniaminkiem Ligi Centralnej, a początek spotkania zdawał się potwierdzać prognozy. Z czasem jednak drużyna prowadzona przez trenera Marcina Krysiaka udowodniły, że są w stanie stawić czoła rywalkom bardziej ogranym na tym szczeblu rozgrywek. Po końcowej syrenie na świetlnej tablicy widoczny był rezultat 26:26, co oznaczało, że zawodniczki z Płocka powiększą swój dotychczasowy dorobek przynajmniej o jeden punkt.
Rzuty karne lepiej egzekwowały przyjezdne, które dzięki temu wróciły do Kielc z dwoma punktami. Wprawdzie zachowały dzięki temu status zespołu, który w tym sezonie nie przegrał jeszcze żadnego meczu, ale musiały przełknąć gorycz straty pierwszego punktu i pozycji lidera. Dzięki potknięciu Korony na pierwsze miejsce w tabeli Ligi Centralnej Kobiet awansowała ekipa MTS Trendy Top Żory. I właśnie jeden z głównych kandydatów do awansu będzie kolejnym przeciwnikiem podopiecznych trenera Marcina Krysiaka.
Ekipa z Górnego Śląska wygrała wszystkie dotychczasowe pojedynki. Nie ma dla niej większego znaczenia, czy występuje w roli gospodarza, czy gościa – żaden z dotychczasowych rywali nie był w stanie przeciwstawić się dominacji zespołu z Miasto Ognia. Jutrzenkę czeka walka w hali słynącej z niesamowicie gorącej atmosfery.
– Przed nami spotkanie z liderem tabeli. To trudne zadanie, ale nie zamierzamy się poddawać. Z Kielcami pokazałyśmy, że potrafimy walczyć do upadłego. Takie mecze dodają nam wiary we własne umiejętności. Wiemy, na co nas stać, dlatego na parkiecie zostawiamy serce, charakter i mnóstwo zdrowia. Szanujemy przeciwnika i wiemy, że będzie to trudny mecz, ale wierzymy w siebie i swoje umiejętności – mówi Kinga Kamecka, bramkarka Jutrzenki.

Napisz komentarz
Komentarze