Paulina Zaremba-Janiszewska przez wiele grała w zespole Jutrzenki, w którym stoczyła wiele pasjonujących bojów. Najważniejszy pojedynek życia toczy jednak teraz, walcząc o życie córeczki.
– Paulina była zawodniczką, która zawsze dawała z siebie wszystko. Nie było dla niej straconych piłek. Może jej gra nie była efektowna, ale na pewno była bardzo efektywna – mówi Marcin Krysiak, trener od dziesięciu lat pracujący z Jutrzenką Płock.
Była zawodniczka Jutrzenki dwa lata temu wróciła do swojego macierzystego klubu jako trenerka grup młodzieżowych.
– Paulina od zawsze związana jest z piłką ręczną i Jutrzenką. W roli zawodniczki spędziła w tym klubie kilkanaście lat. Odnosiła wiele sukcesów w grupach młodzieżowych, rywalizowała też w rozgrywkach seniorskich. Śmiało można powiedzieć, że szczypiorniak to jej pasja i życiowa miłość. To nie przypadek, że zajęła się szkoleniem młodzieży, bo ma niesamowity wręcz dar do pracy z najmłodszymi – przyznaje wiceprezes Jutrzenki Marek Wojciechowski.
Paulina z wielkim zapałem podeszła do swojego nowego wyzwania. Szybko okazała się, że ma doskonały kontakt ze swoimi podopiecznymi, którym odaje całe swoje serce. Tak się bowiem składa, że Paulina nie umie niczego robić na pół gwizdka. Tak było, kiedy sama jeszcze była zawodniczką, tak samo jest z Pauliną – trenerką.
Paulina Zaremba-Janiszewska związana jest również z Sekcją Piłki Ręcznej Wisła Płock. Młode podopieczne byłej zawodniczki, a obecnej trenerki podczas meczów EHF Ligi Mistrzów tworzą asystę, która towarzyszy zawodnikom wychodzącym do prezentacji. Przygotowanie młodych dziewcząt do tak wymagającego zajęcia wymaga również nie lada umiejętności.
Śmiało powiedzieć można, że Paulina Zaremba-Janiszewska to człowiek orkiestra, a na jej głowie spoczywa cała masa rozmaitych obowiązków. Nie można jednak nie wspomnieć o jej rodzinie. A przede wszystkim o jej małej córeczce – Marysi, największym skarbie toczącym nierówną walkę z wrogiem, którego pokonać jest niezwykle ciężko.
– Zaczęło się od węzła chłonnego na szyi, który zwiększył się znacznie w ciągu dwóch dni. […] Zdecydowaliśmy się na szybki przyjazd do Warszawy na prywatne badanie USG. Wyniki zaniepokoiły lekarza, który skierował nas na dalszą diagnozę… Przyjazd na SOR, badania i wstępna diagnoza: nowotwór… Kolejny tydzień oczekiwania na dokładną diagnozę był najgorszym czasem, jakiego doświadczyliśmy w naszym życiu… Wyniki: neuroblastoma 4 stopnia… Ze względu na umiejscowienie pierwotnego guza w jamie brzusznej oraz wiek i pozostałe czynniki to nowotwór bardzo wysokiego ryzyka – tak Paulina Zaremba-Janiszewska i jej mąż napisali na stronie Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”, która od 14 lat pomaga w leczeniu chorych dzieci i dorosłych.
Leczenie Marysi rozpoczęło się błyskawicznie. Dzień po diagnozie dziewczynka zaczęła pierwszy blok chemii. To był wstęp do długiej i intensywnej walki, której początkiem była chemioterapia. Miała ona pomóc w zmniejszeniu guza i zahamowaniu kolejnych przerzutów. Kolejnym etapem będzie operacja, która pozwoli usunąć ognisko komórek rakowych.
Kolejny krok to pobór komórek macierzystych i megachemia. To najcięższa i najgorsza chemia, której celem jest całkowite usunięcie komórek rakowych z całego organizmu i wyzerowanie układu odpornościowego. Następnie autoprzeszczep szpiku, radioterapia i immunoterapia.
– Wiemy, że ta choroba lubi powracać, dlatego chcemy zawalczyć o dalszą przyszłość naszej Marysi. Uzbierane fundusze pomogą nam w codziennym funkcjonowaniu, w zapewnieniu naszej córce wszystkich potrzebnych leków i materiałów medycznych. A przede wszystkim umożliwią sfinansowanie ewentualnej zagranicznej operacji oraz szczepionki dostępnej w Stanach Zjednoczonych, która przyczynia się do tego, żeby nie było nawrotów – czytamy we wpisie państwa Janiszewskich w portalu Fundacji Kawałek Nieba.
Marysi można pomóc, przekazując jej 1,5% podatku. Numer KRS: 0000382243. Cel szczegółowy: 1,5% 4609 pomoc dla Marysi Janiszewskiej
– Ta sytuacja dotknęła nie tylko jej najbliższych, ale i społeczność sportową oraz wiele osób, z którymi Paulina miała kontakt w swoim życiu. Dlatego bardzo proszę w imieniu każdej osoby z Jutrzenki, byście nie byli obojętni. Najprostsza forma pomocy to oddawanie krwi. Jest też możliwość wsparcia przez zbiórkę i możliwość przekazana 1,5% z podatku. Mamy nadzieję, że leczenie Marysi nie będzie trwało całymi latami. Niewykluczone jednak, że nie obędzie się bez wyjazdu za granicę. Dlatego jako Jutrzenka apelujemy o pomoc dla Marysi, bo każdy z nas doskonale wie, jak wspaniałą osobą jest jej mama, Paulina.
Napisz komentarz
Komentarze