Pochodzi z rodu legendarnego króla romskich skrzypków Janosa Bihariego i posiada klasyczne wykształcenie muzyczne – ukończył Konserwatorium im. Béli Bartóka w Budapeszcie. Jak nikt inny na świecie potrafi łączyć rozmaite muzyczne światy. To jedyny w swoim rodzaju muzyk, który z wielką swobodą porusza się po różnych muzycznych światach. Jest przy tym mistrzem improwizacji, który w niepowtarzalny sposób potrafi budować muzyczne emocje. W Płocku po raz kolejny udowodnił, że ze skrzypcami potrafi zrobić wszystko, a nawet trochę więcej… Stosuje wszystkie możliwe techniki gry na skrzypcach, poczynając od vibrato czyli pełne finezji wibracje, przez pizzicato (gra palcami), kończąc na spiccato czyli szybkim odbijaniu smyczka od strun. Przy całej swojej muzycznej maestrii wielkie węgierski czarodziej skrzypiec potrafi dyskretnie usunąć się w cień, aby oddać pole genialnym muzykom, których zaprasza, by współtworzyli wspólnie z nim muzyczne widowiska. Przekonali się o tym wielbiciele muzyki, którzy mieli szczęście oglądać koncert, w którym u boku Robiego Lakatosa wystąpili nie mniej genialni muzycy.
Skrzypaczka Anna Wandtke, która określona została przez prowadzącego koncert Sebastiana Wypycha Kaszubską Cyganką, równie dobrze czuła się w partiach solowych, jak i w duetach z Robim Lakatosem czy w innych muzycznych konfiguracjach. Wspomniany wcześniej Sebastian Wypych to prawdziwy człowiek orkiestra – dyrygent, kontrabasista i konferansjer w jednym. W każdej z tych ról czuje się jak ryba w wodzie. Paweł Zagańczyk to arcymistrz akordeonu potrafiący ze swojego instrumentu wydobywać rozmaite dźwięki, z płaczem i śmiechem włącznie. Nie jest wprawdzie równie medialny jak Marcin Wyrostek, nie znaczy to jednak, że jest od niego gorszy (sam Wyrostek przyznał kiedyś, że można wygrać wszystkie akordeonowe konkursy na świecie i nie zyska się takiej sławy, jaką daje udział w talent show). Słuchanie cymbalisty Jenő Lisztesa, nieodparcie nasuwa skojarzenia z „Panem Tadeuszem”, w którym czytamy „Było cymbalistów wielu, lecz żaden nie śmiał zagrać przy… Jenő Lisztesu”, czyli najszybszym cymbaliście świata, nazwanym przez Sebastiana Wypycha Pavarottim cymbałów.
Na wysokości zadania stanęła oczywiście prowadzona przez Sebastiana Wypycha Płocka Orkiestra Symfoniczna, współtworząc widowisko, które na długo pozostanie w naszej pamięci jako prawdziwa mieszanka wybuchowa. Słuchaliśmy muzyki klasycznej – „Tańców rumuńskich” Béli Bartóka i „Lotu trzmiela” Mikołaja Rimskiego-Korsakowa, ale również kompozycji musicalowych (suita „Skrzypek na dachu” Jerryego Bocka) i wielu innych. Wśród muzycznych ciekawostek warto wymienić tureckie (!!!) tango oraz „Tanti Anni Prima – Ave Maria” Astora Piazzolli, argentyńskiego mistrza bandeonu, który powszechnie znany jest jako twórca kultowych kompozycji „Libertango” i „Oblivion”.
Wspaniała muzyczna uczta, która otworzyła tegoroczny karnawał, trwała niemal 2,5 godziny. Po jej zakończeniu można było wrócić myślami do „Skrzypka na dachu” i zaśpiewać „Gdybym był bogaty…, to przynajmniej raz w miesiącu oglądałbym Robiego Latatosa i jego muzyków”.
Napisz komentarz
Komentarze