Wyjazdowym meczem z gdańskimi akademiczkami Jutrzenka zainaugurować sezon 2025/2026. Okazało się jednak że pojedynek został przełożony na drugą połowę listopada. Na szczęście spotkanie inaugurujące drugą rundę odbyło się we wcześniej uzgodnionym terminie, a zakończyło się zgodnie ze wcześniejszymi przewidywaniami.
Po pięciu minutach miejscowe prowadziły 3:0, a kilka minut później było już 9:2 i właściwie nikt nie miał wątpliwości, kto sięgnie po trzy punkty za zwycięstwo. Okazało się jednak że ekipa z trójmiasta postanowiła udowodnić, że nie przyjechała do Płocka tylko po to, aby zobaczyć, jak wyglądają kominy jednego ze sponsorów Jutrzenki. Chwilowy przestój miejscowych, zryw przyjezdnych i różnica zniwelowana została z siedmiu do zaledwie trzech punktów.
Na szczęście ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało do Jutrzenki, która schodziła na przerwę z przewagą pięciu oczek.
Pierwsze dziewięć minut drugiej odsłony to absolutna dominacja podopiecznych trenera Marcina Krysiaka, który zdobył w tym czasie aż osiem bramek, tracąc tylko jedną. O ile ekipa z Płocka przed przerwą omal nie roztrwoniła swojej siedmiobramkowej przewagi, to po zmianie stron nie było już jakichkolwiek wątpliwości, komu należy się wygrana. W najlepszym dla siebie momencie Jutrzenka prowadziła różnicą piętnastu bramek. Gdańszczanki zdołały nieznacznie zniwelować swoje straty, finalnie jednak faworytki wygrały różnicą dwunastu oczek.
Jutrzenka nie tylko dopisała do swojego konta kolejne trzy punkty, ale przede wszystkim wysłały bardzo mocny sygnał wszystkim ligowym przeciwniczkom, że zamierzają pokazywać się z jak najlepszej strony od pierwszej do ostatniej kolejki pierwszej ligi, a później zwycięsko zakończyć baraże o awans do Ligi Centralnej.
– Przed pierwszym meczem drugiej rundy nie do końca wiedzieliśmy, na co nas stać. Szybko jednak okazało się, że drużyna jest dobrze przygotowana do walki o pierwsze miejsce w lidze. Od samego początku mieliśmy kontrolę nad meczem. Nasza gra obronna wyglądała naprawdę dobrze. Szkoda tylko kilku niewykorzystanych sytuacji, bo przewaga mogła być jeszcze większa – powiedział nam po końcowej syrenie Marcin Krysiak, trener Jutrzenki Płock.







Napisz komentarz
Komentarze