Aktualny mistrz Macedonii Północnej od lat zdecydowanie dominuje w swoim kraju. Uzbierał już dziewięć tytułów mistrzowskich, pięć krajowych pucharów i trzy superpuchary. Ekipa, którą prowadzi hiszpański trener Ruben Garabaya, opiera się głównie na graczach z Bałkanów. Jednym z wyjątków od tej reguły jest wychowanek Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Płocku Andrzej Widomski.
Eurofarm Pelister w obecnej edycji EHF CL zajmuje dopiero siódme miejsce, chociaż we własnej hali pokonał HC Zagreb i OTP Bank Pick Szeged. Ekipa z Macedonii aż osiem razy musiała uznawać wyższość swoich przeciwników.
Aż 54 gole dla Eurofarmu Pelister zdobył skrzydłowy Dejan Manaskov, który 29 ze swoich trafień zanotował rzutami z siódmego metra. Rzuty karne to jeden ze znaków firmowych Macedończyków, którzy pod względem ich wykorzystania znajdują się w ścisłej czołówce rozgrywek.
– Wiemy, że w Bitoli możemy spodziewać się fantastycznej atmosfery stworzonej przez miejscowych kibiców. Przegraliśmy w poprzednim sezonie. Teraz powinno być inaczej. Dwa punkty w tym meczu są dla nas bardzo ważne – powiedział Xavi Sabate, trener Orlen Wisły Płock.
W pierwszej rundzie nafciarze byli zdecydowanymi faworytami, ale mecz nie od początku układał się po ich myśli. Gdy jednak podopieczni trenera Xaviego Sabate złapali właściwy rytm, zdecydowanie udowodnili swoją wyższość wygrywając 36:25. Najlepszym strzelcem nafciarzy w tym spotkaniu był Melvyn Richardson, który zdobył osiem bramek.
– Wchodzimy w najtrudniejszą i najważniejszą część sezonu. Każdy mecz i każdy punkt mają większe znaczenie niż wcześniej. Czeka nas trudne spotkanie, bo kibice w Bitoli bardzo mocno wspierają swoją drużynę. Aby utrzymać trzecie miejsce w tabeli, potrzebujemy w czwartek kompletu punktów. Zrobimy wszystko, żeby je zdobyć – powiedział Mirko Alilović, bramkarz Orlen Wisły Płock.







Napisz komentarz
Komentarze