Reklama
Reklama

Zmęczeni nafciarze z kompletem punktów

Podopieczni trenera Xavego Sabate odnieśli w Ostrowie Wielkopolskim zwycięstwo z miejscową ekipą Rebud Ostrovii 29:25. Wygrana jest tym cenniejsza, że ekipa z Płocka spędziła aż 19 godzin w podróży z Bitoli, gdzie grała w EHF Lidze Mistrzów.
Zmęczeni nafciarze z kompletem punktów
Po wygranej w EHF Lidze Mistrzów z Eurofarmem Pelister nafciarze stanęli w Orlen Superlidze do walki z Rebud Ostrovią Wielkopolski. Mecz pierwszej z trzecią ekipą poprzedniego sezonu zapowiadał się niezwykle interesująco. W pierwszej rundzie podopieczni trenera Xaviego Sabate wygrali wprawdzie 37:22, jednak tym razem można było mieć pewność, że gospodarze postawią bardzo twarde warunki.
Rebud Ostrovia w Orlen Superlidze nie przegrała dziewięciu kolejnych spotkań i miała wielki apetyt na podtrzymanie swojej doskonałej serii, a boiskowe wydarzenia pokazały, że mieli ku temu podstawy.
Pierwszy kwadrans pojedynku to gra bramka za bramkę, ale między szesnastą a osiemnastą minutą gospodarze zdobyli trzy gole z rzędu, wypracowując sobie przewagę, która dała im względny spokój na dziesięć minut. Miejscowi w pewnym momencie mogli odskoczyć nawet na cztery bramki, jednak nie zdołali domknąć dobrze zapowiadającej się akcji. Dla Orlen Wisły, która zaczęła grać szczelnie w defensywie, był to sygnał do odrabiania strat.
Nafciarze doprowadzili w 26. minucie do wyrównania, a chwilę później objęli prowadzenie. Niemały w tym udział Melvyna Richardsona, który skutecznie egzekwował trzy kolejne rzuty karne. Kropkę nad i postawił zaś Miha Zarabec, popisując się w ostatniej akcji efektownym rzutem bieżnym, dzięki czemu goście zeszli do szatni z dwubramkowym prowadzeniem.
Wystarczyły trzy minuty drugiej połowy, by przewaga mistrzów Polski urosła z dwóch do sześciu bramek. Rebud Ostrovia zdołała wprawdzie odrobić dwa oczka, ale cały czas utrzymywała się przewaga czterech–pięciu trafień.
Początek ostatniego kwadransa chwilowa nieuwaga nafciarzy i dwa kolejne gole zdobyte przez Rebud Ostrovię. Niebiesko-biało-niebiescy szybko jednak uświadomili miejscowym, że doświadczenie jest po ich stronie. Końcówka to dominacja obecnego mistrza Polski, który spokojnie „dowiózł” korzystny dla siebie wynik do końcowej syreny.
Bardzo dobrze zaprezentował się tym razem Sergei Kosorotow, dla którego mecz z brązowymi medalistami ubiegłorocznych rozgrywek może być punktem zwrotnym w jego grze.

Rebud Ostrovia Ostrów Wlkp. – Orlej Wisła Płock 25:29 (12:14)
Rebud Ostrovia: Ligarzewski, Zimny – Adamski 1, Urbaniak 5, Kamyszek 2, Klopsteg 2, Gavashevischvili 2, Marciniak 2, Misiejuk 5, Wojciechowski 1, Smolikau, Szpera 1, Chojnacki, Krok 1, Gajek, Frankowski 3
Orlen Wisła: Alilović, Bergerud – Daszek 2, Janc 2, Szyszko 1, Sroczyk 3, Serdio, Susnja 1, Samoila, Richardson 8, Zarabec 1, Fazekas 2, Krajewski 3, Ilić, Szita 1, Kosorotov 5

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama