Trzy dni przed kolejnymi „Derbami Polski” oba grały w EHF Lidze Mistrzów. Kielczanie wygrali na wyjeździe z Fuesche Berlin, niebiesko-biało-niebiescy zremisowali u siebie z SC Magdeburg, jako pierwsi w obecnym sezonie urywając punkt ubiegłorocznemu triumfatorowi rozgrywek.
W zespole gospodarzy zabrakło leczącego uraz Dawida Dawydzika, Industria zagrała bez Alexa Dujshebaeva, Klemena Ferlina, Dylana Nahi'ego oraz Arkadiusza Moryty. Trener gości Talant Dujshebaev wpisał do protokołu zaledwie trzynastu zawodników, w tym Marcela Latosińskiego, który z dobrej strony pokazał się w pierwszej fazie meczu, zdobywając dwa gole. Między innymi dzięki niemu goście dość szybko odskoczyli na dwubramkowe prowadzenie.
Nafciarze nie zamierzali biernie przyglądać się grze rywali i zdołali doprowadzić do remisu. Bardzo szybko swój udział w meczu dwóch gigantów zakończył Michał Olejniczak ukarany czerwoną kartką za popchnięcie rzucającego Zoltana Szity. Trener przyjezdnych musiał zmienić nie tylko ustawienie, ale również taktykę, nie wypłynęło to jednak negatywnie na postawę zawodników z Kielc.
Niemal cały czas nafciarze musieli gonić wynik, ale nie pozwalali swoim rywalom na zbudowanie solidnej przewagi. Kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy bramkę zdobył Sergei Kosorotov, dzięki czemu miejscowi w końcu wyszli na prowadzenie, jednak nie utrzymali go zbyt długo i po 30 minutach na świetlnej tablicy widniał wynik remisowy.
Po zmianie stron Kiryl Samoiła, Artsiom Karalek na tyle mocno przepychali się na kole, że sędziowie uznali, że obu należy odesłać na ławkę kar. Dla obu były to trzecie kary, co równało się z czerwonymi kartkami. Nie minęło wiele czasu, a z tego samego powodu swój udział w meczu zakończył Theo Monar.
Gospodarze wciąż byli nieznacznie pod kreską, ale wynik cały czas pozostawał sprawą otwartą. Kilka minut przed końcem Industria ponowie odskoczyła na dwa oczka, wystarczyły jednak dwie akcje wykończone przez Mitję Janca, by niebiesko-biało-niebiescy doprowadzili do kolejnego remisu.
Dwie doskonałe interwencje Adama Morawskiego nie wystarczyły przyjezdnym do wygranej. Po pierwszej na listę strzelców wpisał się Benoit Kounkoud, po drugiej ten sam zawodnik popełnił prosty błąd techniczny, po którym nafciarze stanęli przed szansą na wyrównanie.
Trener Xavi Sabate tuż po rozpoczęciu akcji poprosił o przerwę w grze, aby dokładnie zaplanować kluczową akcję meczu. Nieprzepisowo przerwał ją Jorge Maqueda, który po videoweryfinacji ukarany został czerwoną kartką, a na linii siódmego metra stanął Melvyn Richardson. Francuz wykazał się zimną krwią, doprowadzając do remisu i serii rzutów karnych.
Pierwszych sześciu rzucających ulokowało piłkę w siatce. Przemysław Krajewski trafił w twarz Bekira Cordaliję i jako szósty w tym pojedynku ukarany został czerwoną kartką. Łukasz Rogulski został zatrzymany przez Torbjorna Bergeruda, który chwilę później obronił również rzut Daniela Dujshebaeva.
Niezwykle intensywny pojedynek przyniósł mnóstwo emocji i sześć czerwonych kartek, ale przede wszystkim wykreował nowego bohatera. Torbjorn Bergerud doskonale spisał się już w meczu z SC Magdeburg. W starciu z Industrią również popisał się kilkoma spektakularnymi interwencjami. Uwielbienie kibiców zyskał jednak głównie dzięki temu, że w serii rzutów karnych obronił siódemki egzekwowane przez Łukasza Rogulskiego i Daniela Dujshebaeva.
Wprawdzie Orlen Wisła straciła pierwszy w tym sezonie ligowym punkt, ale pozostała jedynym zespołem, który w obecnym sezonie nie zaznał goryczy porażki. Z niemal stuprocentową pewnością można założyć, że obrońcy mistrzowskiego tytuły do fazy play-off przystępować będą z pierwszego miejsca.
Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 28:28 (13:13) k. 4:3
Orlen Wisła: Bergerud, Borucki – Daszek 3, Janc 4, Sroczyk 1, Serdio, Susnja, Samoila, Richardson 9, Zarabec 1, Fazekas 5, Krajewski 2, Mihić 1, Ilić, Szita 3, Kosorotov 3
Industria: Morawski, Cordalija – Olejniczak, Sićko 4, Kounkoud 2, Maqueda 2, D. Dujshebaev, 1, Latosiński 2, Karalek 1, Vlah 6, Rogulski 2, Monar 3, Jarosiewicz 8
Napisz komentarz
Komentarze