– Mamy zapewnione trzecie miejsce w naszej grupie, ale mecz w Zagrzebiu daje nam okazję, aby dalej się doskonalić i pokazać sportową ambicję. Zagramy przeciwko drużynie z dobrymi zawodnikami w historycznej hali. Spodziewam się trudnego meczu – mówił Xavi Sabate, trener Orlen Wisły Płock o przedostatnim meczu jego podopiecznych w fazie grupowej EHF Ligi Mistrzów.
Gwarantem wielkich emocji miała być niepowtarzalna atmosfera charakterystyczna dla Bałkanów. A HC Zagrzeb to wręcz legenda tamtejszego handballu – zdobywca 33 tytułów mistrza Chorwacji, 31 Pucharów Chorwacji, zwycięzca SEHA League.
Orlen Wisła Płock wygrała trzy mecze z HC Zagrzeb, a cztery przegrała. Jesienią lepsi byli nafciarze, którzy wygrali 30:27. Sześć bramek w tym meczu zdobył Mitja Janc, będąc najlepszym strzelcem naszego zespołu.
Początek spotkania w Zagrzebiu to gra bramka za bramkę z Orlen Wisłą jako zespołem goniącym wynik. W końcu jednak nafciarze zdołali wyłuskać miejscowym piłkę i najpierw objąć prowadzenie, a chwilę później powiększyć je do dwóch oczek. Gospodarze nie byli w stanie doprowadzić do remisu, za to podopieczni trenera Xaviego Sabate z czasem zaczęli powiększać swoją przewagę. Trzy minuty przed końcem niebiesko-biało-niebiescy odskoczyli na cztery gole, a po 30 minutach ich przewaga sięgała już sześciu bramek. Doskonale spisywała się płocka defensywa, klasą dla siebie był również Mirko Alilović, który bronił ze skutecznością powyżej 40 procent.
Bałkańskie zespoły wielokrotnie pokazywały, że sześciobramkowa strata do przerwy nie jest dla nich niemożliwa do odrobienia. Tymczasem wystarczyło pięć minut drugiej części gry, aby przewaga nafciarzy urosła do dziewięciu bramek. Gdy trener Boris Dvorsek poprosił o regulaminową przerwę w grze, jego podopieczni zdołali zaliczyć trzy kolejne trafienia. Szybko jednak zostali przywołani do porządku, a w 44. minucie po raz pierwszy Orlen Wisła cieszyć się mogła z przewagi dziesięciu oczek.
Chwila dekoncentracji Orlen Wisły wystarczyła, aby miejscowi zredukowali swoje straty do sześciu oczek. Nie mogło jednak być mowy o tym, by odmienili losy meczu.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami trener Xavi Sabate testował rozmaite warianty gry. Wiele czasu na placu gry spędził Sergei Kosorotov, Zoran Ilić udowodnił, że potrafi grać nie tylko jako prawy rozgrywający, ale również jako prawoskrzydłowy. Trzy minuty przed końcową syreną na skrzydłach pojawili się Jakub Szyszko i Marcel Sroczyk.
HC Zagrzeb – Orlen Wisła Płock 26:34 (11:17)
HC Zagrzeb: Mestrić, Suljević – Tskhovrebadze 6, Klarica 4, Karacić 4, Bialiauski 4, Gavrić 3, Glavas 3, Trivković 2, Walczak, Gojun, Cavar, Pavlović
Orlen Wisła: Bergerud, Alilovic - Daszek 2, Janc 3, Szyszko, Sroczyk, Serdio 3, Šušnja 1, Richardson 8, Zarabec, Fazekas 1, Krajewski 3, Mihić 6, Ilić 3, Szita, Kosorotov 4







Napisz komentarz
Komentarze