Reklama
Reklama

Nafciarze na deskach

Piątą kolejną porażkę zanotowała na swoim koncie Wisła Płock, przegrywając u siebie z Arką Gdynia 0:3. Dla gości było to pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na wyjeździe.
Nafciarze na deskach

Autor: Tv Mazowsze

Po czterech kolejnych porażkach trener Mariusz Misiura uznał, że nadszedł czas na korektę w linii defensywy. Swoje miejsca w wyjściowym składzie zachowali Marcin Kamiński i Marcus Haglind-Sangre. Trzecim graczem bloku defensywnego był jednak debiutujący w pierwszej jedenastce Marin Karamarko.
Zanim rozległ się pierwszy gwizdek sędziego, piłkarze Wisły prowadzili rozgrzewkę w magentowych koszulkach Alandżersów. Tym samym piłkarze nożni poszli śladem piłkarzy ręcznych, wspierając walkę o zdrowie Alana Raczkowskiego.
Arka Gdynia w tym sezonie przywiozła z meczów wyjazdowych zaledwie jeden punkt. Wydawała się więc dla Wisły idealnym rywalem do tego, by w końcu przełamać złą passę. Tymczasem to przyjezdni zaatakowali jako pierwsi. Dawid Gojny zagrał do Oskara Kubiaka, który mógł podawać do lepiej ustawionego Vladislavsa Gutkovskisa. Zdecydował się jednak na strzał z ostrego kąta i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Arka próbowała oddać inicjatywę gospodarzom, którzy nie do końca byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Podopieczni trenera Mariusza Misiury zdecydowanie lepiej czują się, kiedy to przeciwnik prowadzi grę, a oni mogą zagrać wysoki pressingiem, by po przechwyceniu piłki kilkoma precyzyjnymi podaniami poszukać okazji do zdobycia gola.
Musiało minąć aż pół godziny gry, by gospodarze stworzyli sobie pierwszą konkretną okazję do strzelenia gola. Said Hamulić zagrał do Wiktora Nowaka, ten z kolei obsłużył Daniego Pacheco. Niestety znajdujący się w polu karnym Hiszpan niezbyt precyzyjnie przyjął piłkę i stracił szansę na oddanie celnego strzału.
Tuż przed końcem pierwszej połowy Wiktor Nowak znalazł się z piłką w polu karnym Arki, ale jego uderzenie było mało precyzyjne.
Po zmianie stron mocno do przodu ruszyła Arka. Najpierw Vladislavs Gutkovskis dostał precyzyjne podanie od Patryka Szysza, ale nie opanował piłki. Chwilę późnej Sebastian Kerk zagrał do Dawida Kocyły, który nie zmarnował okazji i mocną główką otworzył wynik meczu.
Dwanaście minut później Patryk Szysz usiłował podać do Vladislavsa Gutkovskisa. Wydawało się, że piłka padnie łupem Marina Karamarko, jednak po jego koszarnym błędzie łotewski napastnik gości znalazł się sam przed Rafałem Leszczyńskim i nie zmarnował okazji do podwyższenia rezultatu.
Po stracie drugiej bramki trener Mariusz Misiura zdecydował się na przeprowadzenie trzech zmian jednocześnie, tymczasem kibice w mało delikatny sposób dali do zrozumienia, że ich cierpliwość jest już na wyczerpaniu.
Gdy po strzale Wiktora Nowaka piłka trafiła w rękę Michała Marcjanika, kibice domagali się wskazania na jedenasty metr od bramki, Tymczasem wystarczyło, aby Żan Rogelj trafił do bramki, stojąc nie więcej niż dwa metry od niej i cieszylibyśmy się z gola kontaktowego.
Co nie udało się Wiśle, powiodło się Arce, a w głównych rolach wystąpili dwaj rezerwowi. Marc Navarro zagrał do Nazarija Rusyna, który ulokował piłkę w naszej bramce.
 
Wisła Płock – Arka Gdynia 0:3 (0:0)
Bramki: Kocyła (50.), Gutkovskis (62.) i Rusyn (82.) dla Arki
Wisła: Leszczyński – Kamiński, Karamarko, Haglind-Sangre Custović (63. Lecoeuche), Rogelj (83. Hiszpański) – Pacheco (75. Djalo), Savvidis (63. Kun), Tavares (63. Jurić) – Hamulic, Nowak
Arka: Węglarz – Gojny, Marcjanik, Szota – Kubiak, Sidibe (66. Rzuchowski), Jakubczyk, Kocyła (72. Rusyn) – Szysz, Gutkovskis (72. Navarro), Kerk (86. Zator)
Żółte kartki: Nowak i Hiszpański (Wisła) oraz Szota (Arka)

 


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama