Jagiellonia Białystok wygrała niedawno zaległe spotkanie z GKS-em Katowice, dzięki czemu wróciła na fotel lidera. W piątek Zagłębia Lubin poniosło porażkę z Motorem Lublin, więc ewentualna wygrana dawała „Jadze” trzy punkty przewagi nad „Miedziowymi”. Wisła nie zamierzała jednak tanio sprzedawać skóry, walcząc z pretendentem do tytułu mistrzowskiego.
Początek meczu wyglądał dość na dość równy, jednak miejscowi dość szybko zdołali objąć prowadzenie. Bartłomiej Wdowik strzelał z dystansu, a Rafał Leszczyński zdołał odbić piłkę przed siebie. Czający się na dobitkę Samed Bazdar najpierw trafił w słupek, ale zdołał jeszcze raz sięgnąć piłki i tym razem umieścić ją w siatce.
Kibice Jagiellonii mieli nadzieję, że ich ulubieńcy pójdą za ciosem, spotkał ich jednak srogi zawód. Po rozegraniu piłki z Wiktorem Nowakiem Said Hamulić zagrał w pole karne, a Deni Jurić dopełnił formalności, wyrównując stan pojedynku.
Zachęceni powodzeniem niebiesko-biało-niebiescy starali się budować kolejne ataki pozycyjne. Pierwszy z nich zakończył się lobem, który omal nie zaskoczył Sławomira Abramowicza. Z dystansu próbował Said Hamulić, ale bramkarz miejscowych nie dał się zaskoczyć. W końcu jednak mieliśmy kolejną akcję, w której Kosowianin zagrał z lewej strony w pole karne, a Deni Jurić ponownie nie miał problemów z ulokowaniem piłki w siatce.
Kompletnie zdezorientowana Jagiellonia nie była w stanie otrząsnąć się z szoku, co próbowali wykorzystać podopieczni trenera Mariusza Misiury. Najbliżej szczęścia był Wiktor Nowak, który po profesorsku zachował się w polu karnym rywala, sprytnym zwodem mijając jednego z obrońców. Niestety po jego uderzeniu z 15 metrów piłka trafiła w poprzeczkę.
Żadna z akcji gości w końcówce pierwszej połowy nie przyniosła już bramkowych efektów. Podobnie jednak było również z akcjami Jagiellonii, więc na przerwę niebiesko-biało-niebiescy schodzili z tyleż zaskakującym, co w pełni zasłużonym prowadzeniem 2:1.
Początek drugiej części meczu był stosunkowo niemrawy, chociaż na placu gry wyraźnie dominowała Jagiellonia. Swoją przewagę mogła udokumentować po dość przypadkowej sytuacji, gdy piłka trafiła Sameda Bazdara i uderzyła w słupek.
Na placu gry w końcu pojawił się Afimico Pululu, którego po niedawnym urazie trener Adrian Siemieniec chciał oszczędzać po niedawnym urazie. Na placu gry zameldował się również Dani Pacheco, który wyjątkowo rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.
Kluczowi gracze swoich zespołów nie byli jednak w swoich podaniach tak efektowni, jak młody Zachary Zalewski, który radził sobie doskonale w ofensywie, nieustępliwie walcząc również w obronie.
Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry na boisku zameldował się Krystian Pomorski, a w końcówce również Fabian Hiszpański. Zadanie dla obu wychowanków Wisły było dość oczywiste – starać się jak najdłużej przetrzymywać piłkę na przedpolu rywala i rozbijać próby wyprowadzania akcji ofensywnych.
„Jaga” wyraźnie dominowała, szukała możliwości doprowadzenia do wyrównania, ale defensywa niebiesko-biało-niebieskich była bliska perfekcji i mecz zakończył się wygraną Wisły, która potwierdziła, że potrafi grać w piłkę i radzić sobie z najlepszymi.
Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:2 (1:2)
Bramki: Bazdar (11.) dla Jagielloni oraz Jurić (20., 33.) dla Wisły
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek (64. Szmyt), Vital, Pelmard (46. Montoia), Wdowik, Romanczuk, Mazurek, Imaz, Pozo (78. Zalewski), Baždar (64. Drachal), Leiva (64. Pululu)
Wisła: Leszczyński – Haglind-Sangré, Kamiński, Lecoeuche – Gallapeni (70. Pacheco), Rogelj – Kun, Savvidis (86. Hiszpański), Nowak – Hamulic (76. Pomorski), Jurić
Żółte kartki: Gallapeni i Pacheco (Wisła)
Napisz komentarz
Komentarze