Głównym bohaterem wieczoru był Fryderyk Chopin, którego Koncert f-moll został zjawiskowo zagrany przez młodego pianistę, niedawnego uczestnika Konkursu Chopinowskiego, doskonale wyczuwającego każdy muzyczny niuans młodzieńczej kompozycji naszego znakomitego muzyka.
– Przygotowywałem Koncert f-moll na ostatni Konkurs Chopinowski. W ostatnich latach dużo nad nim pracowałem. Każde jego wykonanie daje mi olbrzymią przyjemność. Wyjątkowo piękna jest jego druga część, przez którą przewija się idiomatyczna chopinowska melodia. Dzielenie się tym z publicznością daje mi olbrzymią radość – powiedział nam pianista Adam Kałduński, solista koncertu „Efekt Chopina”.
Melodia charakterystyczna dla młodzieńczej twórczości Fryderyka Chopina przeniosła płockich melomanów na mazowieckie pola i łąki.
– Całą muzykę Fryderyka Chopina przenika wszystko, co wyniósł on z tzw. okresu warszawskiego. Wiemy jednak, że kompozytor zwiedzał nie tylko Mazowsze, ale praktycznie każdy region Polski znajdujący się w granicach ówczesnego Królestwa Polskiego. Poznając miejscową muzykę, wplatał ją w swoje kompozycje. Oczywiście najbliższe było mu jednak Mazowsze – mówił Adam Kałduński.
Fryderyk Chopin swój Koncert f-moll skomponował jeszcze przed wyjazdem do Francji. Nie ma w nim więc tak charakterystycznej dla późniejszych utworów nostalgii, tęsknoty za rodzinnymi stronami.
– Młody Fryderyk nie mógł wówczas przewidywać swojej przyszłości, więc w Koncercie f-moll pobrzmiewają niewinne nuty, chociaż i tutaj mamy do czynienia z całą paletą uczuć – podsumował w rozmowie z TV Mazowsze Adam Kałduński.
Pianista zachwycił wszystkich swoim odczytywaniem muzyki naszego kompozytora, jakby chcąc udowodnić, że wartość młodzieńczych kompozycji Fryderyka Chopina najlepiej potrafią odczytywać młodzi pianiści.
W drugiej części konkursu Płocka Orkiestra Symfoniczna, występująca pod batutą maestro Daniela Mieczkowskiego, wykonała jeszcze trzy utwory polskich kompozytorów: „Małą suitę na orkiestrę kameralną” Witolda Lutosławskiego, „Koncert na orkiestrę kameralną” Stefana Kisielewskiego oraz „Divertimento B-dur „Meine kleine Haydn-Musik” Henryka Czyża.
Kompozycja patrona naszej orkiestry pełna była odniesień do muzyki podhalańskiej. Utwór Stefana Kisielewskiego napisany w 1944 brzmiał chwilami jak protest przeciwko wojennej pożodze, z drugiej strony jednak nie brakowało w nim również fragmentów będących swoistą muzyczną skargą na wszystko, co działo się wówczas w Polsce i na świecie. Czyżowskie divertimento zaś było ukłonem w stronę haydnowskiego klasycyzmu.
Stojący za pulpitem dyrygenckim Daniel Mieczkowski prowadził płockich symfoników dyskretną, ale pewną ręką, tworząc z orkiestrą jeden, doskonale działający organizm. Każdy z utworów wykonywanych w drugiej części zawierał w sobie przynajmniej jeden fragment, który umożliwiał płockim symfonikom wykazanie się doskonałym warsztatem solistycznym.
– Prowadzenie Płockiej Orkiestry Symfonicznej było dla mnie wielką przyjemnością – powiedział naszej redakcji Daniel Mieczkowski. – Cieszę się, że mogłem pracować z tak wspaniałymi muzykami. Liczę na to, że będę miał jeszcze okazje, aby tu wracać.







Napisz komentarz
Komentarze