Pierwszy set początkowo układał się po myśli gospodarzy, ale ProNutiva potrafiła odrobić straty, a później odskoczyć miejscowym i wygrać wyraźnie 25:19.
Druga partia zaczęła się wprawdzie od prowadzenia przyjezdnych, jednak KPS w końcu włączył szósty bieg i zdobył dziesięć punktów z rzędu. Zawodnicy z Płocka tym razem zdemolowali swoich przeciwników, wygrywając wyraźnie 25:16.
Trzeci set toczył się pod dyktando KPS-u, którego przewaga wynosiła już nawet siedem punktów. Goście zerwali się wprawdzie do walki, jednak zrobili to odrobinę za późno i podopieczni trenera Marcina Lubiejewskiego dowieźli do końca nieznaczną przewagę, wygrywając 25:22. W tym momencie KPS potrzebował już tylko jednej wygranej partii, by awansować do kolejnej fazy waki o awans do pierwszej ligi.
Partia czwarta była niemal lustrzanym odbiciem trzeciej. Z jedną różnicą – tym razem to KPS musiał gonić niekorzystny dla siebie wynik. Niestety bez skutku. Wygrana przyjezdnych 25:23 oznaczała, że o wszystkim decydował będzie tie-break.
Tie-breaka ProNutiva zaczęła jak burza. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, gdy przyjezdni prowadzili już 6:3 i wydawało się, że nikt i nic nie jest w stanie ich zatrzymać. Stało się jednak inaczej. KPS dokonał rzeczy, która wydawała się niemal niemożliwa – odwrócił losy seta, a zarazem całego meczu, wygrywając tie-break 15:12, a cały mecz 3:2.
Napisz komentarz
Komentarze