Koniec płockiej mini serii
Po dwóch wyjazdowych wygranych Wisła miała nadzieję, że również z Katowic przywiezie komplet punktów. Niestety tym razem lepsi okazali się gospodarze, którzy zwycięskiego gola zdobyli w ostatniej akcji meczu.
Zaczęło się od delikatnej przewagi Wisły, w której pierwsze skrzypce grał jej kapitan. Łukasz Sekulski w jednej z pierwszych akcji meczu doskonale obsłużył Dominika Kuna, ten jednak nie uderzył precyzyjnie. Kolejna akcja to świetne dogranie Saida Hamulicia do Łukasza Sekulskiego, który doskonale ułożył sobie piłkę do strzału, ale skończyło się na uderzeniu w słupek.
Pierwszą dobrą sytuację dla gospodarzy zmarnował Marcin Wasielewski, który główkował obok bramki. W odpowiedzi do przodu ruszyła Wisła, strzelał Marcus Hanglind-Sangre, ale bramkarz miejscowych nie dał się zaskoczyć.
Niezłą akcją popisali się Żan Rogelj z Saidem Hamuliciem, ale skończyło się na strachu. Chwilę później Chwilę później Bośniak musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, a jego miejsce zajął Deni Jurić, który jeszcze kilka dni wcześniej rozgrywał mecz w reprezentacji Australii.
Doskonałym strzałem popisał się Arkadiusz Jędrych, ale jego bombę z dystansu doskonale obronił Rafał Leszczyński. Uderzenia z dystansu poszukał również Wiktor Nowak, ale piłka trafiła w jednego z zawodników GKS-u i przeleciała nad poprzeczką.
Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Każda z ekip miała swoje sytuacje, ale żadna z nich nie potrafiła jej wykorzystać.
Po zmianie stron po raz kolejny nieco więcej do powiedzenia zdawała się mieć Wisła. Kolejny strzał z dystansu Wiktora Nowaka okazał się jednak bardzo niecelny, niewiele dobrego można było powiedzieć również o uderzeniu Marcina Kamińskiego. Minimalnie obok słupka uderzał także Deni Jurić.
Najbliżej wpisania się na listę strzelców był Nemanja Mijusković, ale podbita przez niego piłka trafiła w słupek. I całe szczęście, rzecz bowiem miała miejsce w naszym polu karnym, a blokujący dośrodkowanie obrońca Wisły bliski był zaskoczenia Rafała Leszczyńskiego.
W 80. minucie na placu gry pojawił się Jorge Jimenez, który długo pauzował po kontuzji odniesionej jesienią. Już dwie minuty później fantastycznym podaniem obsłużył go Wiktor Nowak, ale Hiszpan potknął się w polu karnym.
Dwie minuty przed zakończeniem regulaminowego czasu gry doskonałą okazją do zdobycia gry miał Wiktor Nowak, ale uderzona przez niego piłka padła łupem Rafała Strączka.
Niestety po raz kolejny okazało się, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. W jednej z ostatnich akcji meczu GKS wykonywał dziesiąty rzut rożny. Początkowo wydawało się, że niewiele z tego wyniknie, ale Bartosz Nowak zagrał płasko po ziemi w pole karne, a Lukas Klemenz skierował piłkę do siatki, ustalając wynik meczu.
GKS Katowice – Wisła Płock 1:0 (0:0)
Bramka: Klemenz (90.)
GKS: Strączek – Klemenz, Jędrych, Czerwiński – Wasielewski, Rasak, Milewski, Jirka (67. Galan)– B. Nowak, Szkurin (80. Kokosiński), Wdowiak (67. Marković)
Wisła: Leszczyński – Mijusković, Kamiński, Haglind-Sangre – Lecoeuche (80. Gallapeni), Rogelj – W. Nowak, Savvidis (80. Jimenez), Kun (67. Pacheco) – Hamulic (27. Jurić), Sekulski
Żółte kartki: Wasielewski i Czerwiński (GKS) oraz W. Nowak (Wisła)
Więcej o autorze / autorach:
Data dodania:
04.04.2026 13:48
Wyświetleń:
40
Napisz komentarz
Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze