Mecz z MKS Netland Kalisz nie przyniósł emocji na boisku. Postarali się o nie jednak organizatorzy spotkania, którzy zaprosili na promocję książki Michała Kublika „Złota drużyna” poświęconej ekipie, która w sezonie 1994/1995 sięgnęła po pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski. Kibice mogli ze „Złotymi Chłopcami” z 1995 roku spotkać się zarówno przed pierwszym gwizdkiem, jak i po syrenie kończącej zawody.
Jeśli zaś chodzi o mecz, po raz kolejny w Orlen Ekstraklasie zasadnicze pytanie nie brzmiało „kto wygra mecz?”, ale „iloma bramkami wygrają podopieczni trenera Xaviego Sabate?”. Kibice mogli też zastanawiać się, czy w obliczu rewanżowego meczu EHF Ligi Mistrzów szkoleniowiec nafciarzy sięgnie po najmocniejszy skład, aby popracować nad jakimiś nowymi pomysłami taktycznymi, czy jednak da odpocząć kilku kluczowym graczy.
Szybko okazało się, że mamy do czynienia z tym drugim rozwiązaniem. Skorzystali na tym Krystian Szostak, Jakub Szyszko, Miha Zarabec, Zoran Ilić i Sergei Kosorotov, których w tym sezonie nie zawsze oglądać możemy w wyjściowym zestawieniu. Początkowo gra toczyła się bramka za bramkę, jednak wystarczyła chwila, aby gospodarze zbudowali sobie czterobramkową przewagę. Po kilku w miarę wyrównanych minutach niebiesko-biało-niebiescy raz jeszcze podkręcili tempo i pierwszą połowę zakończyli z sześciobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa nie przyniosła zmiany obrazu gry. Nafciarze nie forsowali mocnego tempa, ale nie było im to potrzebne do spokojnego prowadzenia gry i powolnego, acz systematycznego powiększania prowadzenia. W bramce Orlen Wisły pojawił się Tornbjoern Bergerud, który podobnie jak Mirko Alilović popisywał się dobrymi interwencjami. Na placu gry zameldował się również Melvyn Richardson. Najpierw jako egzekutor rzutów karnych, później pozostał już na prawym rozegraniu.
Nafciarze wygrali bez wkładania w grę maksimum sił. Trudno jednak, by przed niezwykle ważnym meczem ze Sportingiem Lizbona angażować się w rozbijanie ligowego średniaka. Porażka w Lizbonie różnicą czterech bramek absolutnie nie przesądza sprawy. Jeśli nafciarze zagrają tak, jak grali przeciw PSG Handball, na pewno są w stanie wywalczyć sobie awans do ćwierćfinału EHF Ligi Mistrzów.
Orlen Wisła Płock – MKS Netland Kalisz 37:27 (18:12)
Orlen Wisła: Alilović, Bergerud – Szostak 6, Szyszko 4, Serdio 2, Samoila 4, Zarabec 4, Mihić 2, Ilić 4, Kosorotov 6, Fazekas, Dawydzik 3, Richardson 2
Netland MKS Kalisz: Wyszomirski, Szczecina, Burzawa –Wróbel, Moryń 1, Joel Ribeiro 7, Starcević 4, Białowąs 2, Polishchuk 7, Kołodziejczyk 1. Fedeńczak 2, Molski Bekisz, Kucharzyk 3
Napisz komentarz
Komentarze