Pierwszy mecz rozegrany w Lizbonie wyglądał chwilami bardzo źle. Gospodarze prowadzili do przerwy już 19:12, a ich przewaga chwilami sięgała nawet dziesięciu bramek. Końcówka należała do nafciarzy, którzy zdołali odrobić część strat. Wygrana Sportingu 33:29 daje zespołowi z Płocka nadzieję na skuteczny rewanż.
Jeżeli nafciarze chcą awansować do kolejnej fazy rozgrywek, powinni zagrać co najmniej tak dobrze jak przeciwko PSG Handball i tak intensywnie jak przeciwko SC Magdeburg. Muszą też zachować maksymalną koncentrację od pierwszej do ostatniej minuty.
– To będzie prawdziwa bitwa o wszystko. Po pierwszym spotkaniu pozostaje spory niedosyt i sportowa złość. Szczególnie po bardzo słabej pierwszej połowie. Wiemy jednak, że jesteśmy drużyną, która potrafi wyciągać wnioski i reagować w najważniejszych momentach – powiedział kołowy Orlen Wisły Dawid Dawydzik. – Teraz gramy w domu. To będzie zupełnie inny mecz, bo własna hala to nasza twierdza. Z pomocą naszych kibiców możemy odwrócić losy tej rywalizacji, ale do tego potrzebujemy pełnych trybun i głośnego dopingu od pierwszej do ostatniej minuty. Każdy wie, jak wielką siłę daje atmosfera w Orlen Arenie. Gdy hala żyje, a kibice niosą drużynę, wszystko staje się możliwe.







Napisz komentarz
Komentarze