Reklama
Reklama

Trzy punkty zostały w Płocku

Kyriakos Savvidis zachował się jak rasowy napastnik, zdobywając dla nafciarzy gola na wagę trzech punktów.
Trzy punkty zostały w Płocku
Przed meczem Wisła zajmowała piąte, a Lechia dziewiąte miejsce w tabeli PKO Bak Polski Ekstraklasy. Oba zespoły dzieliły zaledwie dwa punkty. Zespół z Trójmiasta, który zaczynał sezon z pięcioma oczkami na minusie, jest w obecnych rozgrywkach wyjątkowo niewdzięcznym rywalem, który ma na swoim koncie dwanaście wygranych meczów, sześć zremisowanych i dziewięć przegranych.
Nafciarze wygrywali dziesięciokrotnie, dziewięć ich spotkań zakończyło się wynikami nierozstrzygniętymi, osiem razy nafciarze musieli uznać wyższość swoich przeciwników. Jesienią w Gdańsku oba zespoły podzieliły się punktami. Wynik tamtego spotkania w 29. minucie otworzył Kacper Sezonienko, a wyrównał w 49. minucie Marcin Kamiński.
Zanim usłyszeliśmy pierwszy gwizdek japońskiego sędziego Kokiego Nagamine, stadion uczcił pamięć zmarłego w piątkowy poranek Jacka Magiery minutą ciszy i oklaskami.
Pierwsze dziesięć minut to dość bezbarwna gra obu zespołów. Niby delikatnie przeważali gospodarze, ale nie przekładało się to na akcje, które mogły spowodować żywsze bicie serca płockich kibiców.
Pierwszym zawodnikiem, który zdecydował się na oddanie strzału w kierunku bramki rywali był Tomasz Wójtowicz, który popisał się uderzeniem z woleja. Tyleż efektownym, co niecelnym. Pozazdrościł u Dani Pacheco, który chwilę później uderzał zza lewego narożnika pola karnego. Niestety także niecelnie.
Oba zespoły usiłowały szukać wolnych przestrzeni w bocznych strefach boiska. Nie przynosiło to jednak pożądanych efektów, więc Wisła postanowiła w końcu zaatakować środkiem. Dani Pacheco wyprowadził akcję z głębi pola, po czym obsłużył Wiktora Nowaka. Strzał pomocnika Wisły trafił w plecy jednego z defensorów, lecz niezwykłą przytomnością umysłu wykazał się Kyriakos Savvidis, który przejął piłkę, wpadł z nią w pole karne wymanewrował kilku przeciwników i płaskim uderzeniem zmusił Aleksandra Paulssena do kapitulacji.
Wydawało się, że znalezienie miejsca na boisku dla Daniego Pacheco i Kyriakosa Savvidisa to dość trudna sztuka, jednak trenerowi Mariuszowi Misiurze udała się doskonale. Dzięki temu Wisła mocno zagęściła środek pola, ale przede wszystkim zdobyła gola, gdy Grek wykończył akcję zainicjowaną przez Hiszpana.
Po zmianie stron gra toczyła się pod znakiem optycznej przewagi przyjezdnych. Lechii brakowało jednak argumentów, aby poważnie zagrozić Rafałowi Leszczyńskiemu. Wisła co pewien czas odgryzała się kontratakami, po których piłka trafiała zazwyczaj do Łukasza Sekulskiego. Kapitan niebiesko-biało-niebieskich nie zdołał jednak sfinalizować żadnej z akcji.
Osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry trener Mariusz Misiura zdecydował się na zmianę, która mogła sugerować, że jego podopieczni skupić się mają głównie na obronie rezultatu – miejsce Łukasza Sekulskiego zajął Krystian Pomorski. Nafciarze dowieźli korzystny wynik do końca i cieszyć się mogli z trzech punktów.


Wisła Płock – Lechia Gdańsk 1:0 (1:0)
Bramki: Savvidis (30.)
Wisła: Leszczyński – Haglind-Sangre, Kamiński, Mijusković – Rogelj, Gallapeni (61. Lecoeuche) – Nowak, Savvidis, Pacheco (72. Pacheco) – Sekulski (82. Pomorski), Jurić (72. Niarchos)
Lechia: Paulsen – Vojtko, Rodin, Diaczuk, Wójtowicz – Żelizko, Kapić (81. Kurminowski) – Ćirković, Sezonienko (59. Neugebauer), Mena – Bobcek
Żółte kartki: Pacheco i Niarchos (Wisła) oraz Diachuk i Zhelizko (Lechia)


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama