Już przed pierwszym sędziowskim gwizdkiem było jasne, że Orlen Wisła zakończy fazę zasadniczą na miejscu pierwszym, a PGE Wybrzeże na trzecim. Nie oznaczało to jednak braku emocji. Niebiesko-biało-niebiescy chcieli pozostać jedynym niepokonanym zespołem naszej ligi, gospodarze chcieli zrobić wszystko, aby zyskać miano jedynej ekipy, która zdołała pokonać obecnego mistrza Polski.
Nafciarze przez dziesięć pierwszych minut występowali jako zespół goniący wynik, chociaż miejscowi nie byli w stanie wypracować przewagi większej niż jedno trafienie. Podopieczni trenera Xaviego Sabate długo nie mogli poradzić sobie z ruchliwymi rozgrywającymi Wybrzeża, którzy zdobywali kolejne bramki. W końcu jednak to Orlen Wisła zdobyła trzy bramki z rzędu, dzięki czemu wyszła na dwubramkowe prowadzenie.
Jeżeli komukolwiek wydawało się, że będzie to początek budowania sobie przewagi przez nafciarzy, szybko okazało się, że tak nie jest. Do końca pierwszej połowy Wybrzeże trzymało kontakt, a różnica wahała się między jedną a dwiema bramkami. Taka sytuacja utrzymywała się do końca pierwszej połowy zakończonej wynikiem 12:14.
W pierwszych trzydziestu minutach sędziowie pokazali dwie czerwone kartki – Ionutowi Stanescu z Wybrzeża i Abelowi Serdio. W obu przypadkach ukarane zostały ataki na twarz rywala, chociaż obaj ukarani zasłużyli chyba bardziej na dwie minuty.
Dwa pierwsze trafienia po zianie stron zaliczyli goście, którzy tym samym wypracowali sobie największą w tym spotkaniu przewagę. Nie oznaczała ona jednak, oczywiście, że losy pojedynku są już rozstrzygnięte. Grające we własnej hali Wybrzeże starało się walczyć o każdy kawałek parkietu, utrzymując swoją stratę na poziomie trzech–czterech oczek.
O ile w pierwszej połowie Wybrzeże radziło sobie z indywidualnymi zagraniami Mitji Janca i Gergo Fazekasa, to po zmianie stron obaj płoccy rozgrywający radzili sobie zdecydowanie lepiej. Można było odnieść wrażenie, że wynikało to głównie z bardzo dużej aktywności gry nafciarzy, która w końcu musiała odcisnąć swoje piętno na miejscowych.
Wprawdzie kwadrans przed końcem meczu nafciarze wciąż mieli tylko cztery bramki przewagi, można było jednak już wtedy założyć, że Wybrzeże nie zdoła odmienić losów tego pojedynku. Jeśli miejscowi mocniej zagrali w defensywie i przejęli piłkę, nie byli w stanie zamienić tego na bramkową zdobycz. Gra toczyła się więc bramka za bramkę.
Podopieczni trenera Xaviego Sabate nie rozegrali wybitnego meczu, ale nie było im to potrzebne do odniesienia kolejnego ligowego zwycięstwa. Dzięki temu Orlen Wisła zakończyła regularną część sezonu jako jedyna ekipa, która nie przegrała żadnego meczu (straciła tylko jeden punkt, remisując u siebie z Industrią, ale wygrywając po rzutach karnych).
Zdecydowanie ważniejsze dla Orlen Wisły będzie to, co wydarzy się w najbliższy weekend – Final Four Pucharu Polski. Niebiesko-biało-niebiescy już w półfinale zmierzą się z obrońcą pucharu – Industrią Kielce.
PGE Wybrzeże Gdańsk – Orlen Wisła Płock 24:31 (12:14)
PGE Wybrzeże: Zembrzycki 1, Poźniak – Tomczak 4, Papina 3, Rodak 3, Gębala 3, Michałowicz 2, Będzikowski 2, Domagała 1, Pepliński 1, Peret 1, Czapliński 1, Zmavc 1, Czertowicz 1, Stanescu
Orlen Wisła: Bergerud, Borucki – Daszek 7, Janc 6, Sroczyk 1, Serdio 4, Richardson 3, Zarabec 1, Fazekas 3, Krajewski 1, Dawydzik, Mihić, Ilić 3, Szita, Kosorotov 2







Napisz komentarz
Komentarze