Początkowo można było odnieść wrażenie, że Jutrzenkę czeka ciężka przeprawa. Miejscowe wprawdzie musiały gonić wynik, który otwarty został przez Jagodę Laufer, lecz wciąż utrzymywały się w grze, odpowiadając bramką na każdą zdobycz przyjezdnych. W dziewiątej minucie coś jednak zaczęło zgrzytać w grze MTS-u, co skrzętnie wykorzystały przyjezdne, zdobywając kolejno siedem goli.
Wprawdzie w końcowej fazie pierwszej części miejscowe zdołały dwukrotnie zdobyć po dwa gole z rzędu, jednak Jutrzenka również nie próżnowała, dzięki czemu po 30 minutach jej przewaga sięgała już dziewięciu oczek.
Po zmianie stron ekipa z Płocka nie forsowała już tempa, a jej przewaga wahała się między ośmioma a jedenastoma golami. Miejscowe nie były w stanie znaleźć żadnego sposobu, aby chociaż częściowo zniwelować swoje straty. Gdy rozbrzmiała końcowa syrena, różnica między obydwoma zespołami była dokładnie taka sama, jak po pierwszych 30 minutach.
– Jestem bardzo dumny z zespołu, który od początku narzucił swoje warunki gry i pokazał pełną dominację na boisku. Pierwsza połowa była praktycznie bezbłędna, z wysoką intensywnością i skutecznością. To dla nas ważne zwycięstwo, bo wywalczyliśmy awans do turnieju mistrzyń czyli jeden z celów, na który pracowaliśmy cały sezon. Dziękuję drużynie za zaangażowanie i kibicom za wsparcie. Dziś wszyscy dołożyli swoją cegiełkę do tego sukcesu – powiedział naszej redakcji trener Jutrzenki Marcin Krysiak.







Napisz komentarz
Komentarze