W środę 23 kwietnia około godz. 17.00 dyżurny Straży Miejskiej odebrał zgłoszenie dotyczące bardzo agresywnego mężczyzny zaczepiającego klientów jednego ze sklepów przy ul. Kolegialnej. Ze słów zgłaszającej osoby wynikało wręcz, że napastnik naruszył nietykalność cielesną jednej z przebywających w sklepie osób.
Ponieważ zachodziła obawa, że zagrożone może być zdrowie i życie klientów sklepu, na miejsce zdarzenia skierowany został najbliższy patrol. Okazało się wprawdzie, że agresywny mężczyzna zdążył się już oddalić, lecz pracownik sklepu wskazał kierunek, w jakim mógł się udać. Nieopodal wskazanego miejsca faktycznie znajdował się mężczyzna, który odpowiadał podanemu opisowi. Kazało się, że zaczepia bawiące się na placu dzieci, które bały się agresywnego nieznajomego.
Gdy mężczyzna zauważył radiowóz, rzucił się do ucieczki, strażnicy zaś ruszyli w pościg. Zbieg usiłował skryć się w pomieszczeniu na szczycie jednego z bloków przy ul. Krótkiej. Nie zamierzał dobrowolnie poddać się wydawanym mu poleceniom, by zachowywał się zgodnie z prawem, konieczne okazało się zastosowanie środków przymusu bezpośredniego.
W radiowozie mężczyzna wyznał, że poszukuje go policja, że jest uzależniony od narkotyków i że zażywał je również tego dnia. Gdy na miejsce zdarzenia przybyła policja, okazało się, że 34-latek mieszkający na stałe w Zawierciu poszukiwany jest do odbycia kary pozbawienia wolności.
Gdy działania strażników miejskich dobiegły końca, podeszła do nich mieszkania pobliskiego bloku, dziękując im za skuteczną interwencję. Powiedziała, że dzieci, wśród których jest również jej syn, nie będą już bały się wyjść na plac zabaw, a ona może spokojnie wyjść po zakupy.
Napisz komentarz
Komentarze