Reklama
Reklama

Podróż sentymentalna

Europejskie puchary oddaliły się od Płocka. Pogoń na własnym stadionie ograła Wisłę 3:0. Sytuacja nafciarzy mocno się skomplikowała, chociaż wciąż wszystko jest jeszcze możliwe.
Podróż sentymentalna

Autor: Tv Mazowsze

Przed rozpoczęciem 31. kolejki Wisła zajmowała w tabeli piąte miejsce. Dwanaście wygranych, dziewięć remisów i dziewięć porażek dało łącznie 45 punktów. Zaledwie oczko więcej miały trzeci i czwarty zespół tabeli – Jagiellonia Białystok i Raków Częstochowa. Dzięki temu nafciarze wciąż zaliczają się do grona zespołów walczących o udział w europejskich pucharach. 
Pogoń Szczecin tymczasem miała na swoim koncie 11 zwycięstw, pięć remisów i 14 porażek. Jej dorobek przed 31 kolejką to 38 punktów, zaledwie dwa oczka nad strefą spadkową. Cel portowców jest więc obecnie zupełnie inny – walka o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Chociaż oba zespoły walczą o inne cele, zadanie na mecz 31. kolejki było jednakowe – pokonać rywala i dopisać do swego dotychczasowego dorobku kolejne trzy punkty.
Zespół ze Szczecina miał dodatkową motywację – zrewanżować się za mecz z 3 listopada, który Wisła wygrała 2:0. Tamto spotkanie rozgrywane było pod hasłem „Urodziny Łukasza Sekulskiego”. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego ogłoszone zostało przedłużeniu kontraktu kapitana do 30 czerwca 2027 roku.
Wisła grała z Pogonią 37 razy. Piętnaście meczów zakończyło się wygraną Nafciarzy, tyle samo razy górą byli Portowcy. Siedem spotkań kończyło się remisem.
Pojedynek w Szczecinie miał szczególny wymiar dla trenera Mariusza Misiury, który jest wychowankiem Pogoni, mającym w swoim piłkarskim CV grę we wszystkich grupach młodzieżowych tego klubu. Jeśli doda się do tego fakt, że dom trenera Nafciarzy położony jest około 800 metrów od stadionu, trudno się dziwić, że szkoleniowiec niebiesko-biało-niebieskich przyznał przed pierwszym gwizdkiem, że wprawdzie chciałby wyjechać ze Szczecina z kompletem punktów, ale w kolejnych spotkaniach kibicował będzie Portowcom.
Oba zespoły przystąpiły do gry bez swoich liderów. W Pogoni brakowało Kamila Grosickiego, w Wiśle Łukasza Sekulskiego. Pod jego nieobecność kapitańską opaskę założył Fabian Hiszpański. Jego obecność w wyjściowej jedenastce była lekkim zaskoczeniem.
Mecz zaczął się pod znakiem delikatnej przewagi gospodarzy, z której nic jednak nie wynikało. Wisła tradycyjnie oddała inicjatywę rywalom, ale jej kompaktowo ustawiona defensywa spokojnie radziła sobie z atakami Pogoni, w których wyraźnie brakowało pomysłu.
Gdy w końcu zaatakowali Nafciarze, w dobrej sytuacji znalazł się Wiktor Nowak, obsłużony bardzo precyzyjnie po rozegraniu piłki z prawej strony. Nasz pomocnik zdecydował się na strzał po ziemi. Piłka poleciała jednak obok słupka. Kilka minut później ten sam zawodnik ponownie stanął przed szansą otwarcia wyniku. Po zagraniu z głębi pola od Marcina Kamińskiego tym razem znalazł się na lewej stronie. Jego strzał z dystansu okazał się jednak mało precyzyjny. 
Tuż przed zakończeniem pierwszych 30 minut meczu Pogoń wyszła z najciekawszą akcją, która zaczęła się od straty Łukasza Fabiańskiego (wydawało się, że kapitan Wisły był faulowany), po której Natan Ława ruszył środkiem do przodu, precyzyjnie dogrywając do Paula Mukairu, który został jednak zablokowany. Goście w odpowiedzi ruszyli lewą stroną boiska. Dion Gallapeni zagrywał płasko w pole karne, jeden ze szczecińskich graczy usiłował zablokować piłkę. Niewiele brakowało, aby zaskoczył w ten sposób Valentina Cojocaru, który zdołał jednak intuicyjnie wybić piłkę. 
Gospodarze co pewien czas byli w stanie dostać się w okolice przedpola Nafciarzy. Dośrodkowania w pole karne nie wnosiły jednak wiele, ponieważ dobrze ustawieni niebiesko-biało-niebiescy mocno utrudniali rywalom oddawanie strzałów. Tuż przed zakończeniem regulaminowego czasu pierwszej połowy na strzał z dystansu zdecydował się Lego Borges. Po jego precyzyjnym uderzeniu tuż przy słupku kapitalną interwencją popisał się jednak Rafał Leszczyński.
W doliczonym czasie gry gospodarze wykonywali rzut rożny z lewej strony. Piłka trafiła do Filipa Cuicia, który z najbliższej odległości otworzył wynik meczu, zdobywając gola „do szatni”.
Druga połowa rozpoczęła się pod dyktando Wisły, która musiała bardziej się otworzyć w poszukiwaniu drogi do bramki. Bardzo aktywni na wahadłach byli Dion Gallapeni i Fabian Hiszpański, jednak z ich dośrodkowań wynikało dokładnie tyle samo, co z centr Portowców w pierwszych 45 minutach gry.
Trener Mariusz Misiura zdecydował się na trzy zmiany jednocześnie, co zaowocowało wykreowaniem akcji zamkniętej pięknym uderzeniem Daniego Pacheco z dystansu efektownie obronionym przez bramkarza gospodarzy.
Gdy Giannis Niarchos umieścił piłkę w siatce, radość Nafciarzy nie trwała nawet dziesięciu sekund, ponieważ chwilę wcześniej zgrywający piłkę Łukasz Sekulski odepchnął jednego z rywali. 
Wydawało się, że bramka dla Nafciarzy jest wyłącznie kwestią czasu. Tymczasem w dość przypadkowej sytuacji piłka spadła pod nogi Filipa Cuicia, który po raz drugi w tym meczu wpisał się na listę strzelców.
Dążący do zdobycia gola Nafciarze odsłonili się zupełnie, co Portowcy wykorzystali tuż przed końcem meczu. Kontratak prawą stroną wykończył Hussein Ali, zdobywając trzeciego gola dla swojej ekipy. A dla Nafciarzy mecz w Szczecinie to strata nie tylko trzech punktów, ale również Rafała Leszczyńskiego, który zobaczył swoją czwartą żółtą kartkę w tym sezonie, co oznacza, że nie zobaczymy go w meczu z Motorem Lublin u siebie.
Pogoń Szczecin – Wisła Płock 3:0 (1:0)
Bramki: Cuić 2 (45+3, 75.) i Ali (90.+3.)
Pogoń: Cojocaru – Wahlqvist (54. Keramitsis), Lončar (82. Mendy), Szalai, Borges – Agger (82. Koutris), Ulvestad, Acosta, Ława (64. Czapliński) – Cuić, Mukairu (82. Ali)
Wisła: Leszczyński – Mijušković (86. Custović), Kamiński, Haglind-Sangre – Gallapeni, Nowak, Tavares (73. Djalo), Kun (58. Pacheco), Hiszpański (58. Sekulski) – Jurić (58. Lecouche), Niarchos
Żółte kartki: Ali (Pogoń) oraz Leszczyński i Mijusković (Wisła)

 


 


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama