W półfinałach rozgrywane są tylko dwa mecze, więc po pierwszym spotkaniu trudno sobie wyobrazić, aby do finału mieli awansować podopieczni trenera Patryka Rombla. Nawet, jeśli wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, wygrana różnicą dwunastu bramek pozostaje poza icg zasięgiem. Można jednak mieć pewność, że zespół z Gdańska pokaże swoją skuteczność, charakter i gotowość do walki o każdy centymetr boiska.
W poniedziałek 4 maja Orlen Wisła pokazała w Ergo Arenie pełnię potencjału swojej ekipy. Chociaż trener Xavi Sabate nie mógł skorzystać ze wszystkich swoich podopiecznych – w składzie zabrakło Mitji Janca i Lovro Mihicia – niebiesko-biało-niebiescy od początku dyktowali warunki gry. Doskonale spisywała się defensywa, świetnie w bramce spisywał się Torbjorn Bergerud, swój dzień miał lewy rozgrywający Sergei Kosorotov. To wystarczyło, aby już w pierwszej połowie wypracować sobie ośmiobramkową przewagę, a po zmianie stron spokojnie kontrolować przebieg wydarzeń na boisku.
To był czwarty w obecnym sezonie pojedynek zespołów z Płocka i z Gdańska, ale pierwszy, którego przebieg był aż tak jednostronny. Nafciarze zdają sobie jednak sprawę z tego, że finalista tegorocznej edycji Pucharu Polski będzie chciał w Orlen Arenie pokazać się z jak najlepszej strony i udowodnić, że wysoka porażka u siebie była jedynie wypadkiem przy pracy.
Orlen Wisła dla odmiany mierzy w zdobycie podwójnej korony. Pierwszy krok do celu wykonany został w Kaliszu, gdzie podopieczni trenera Xaviego Sabate zdobyli Puchar Polski. Sobotnie spotkanie z Wybrzeżem ma być kolejnym w drodze do drugiego tegorocznego trofeum – mistrzostwa Polski.
Napisz komentarz
Komentarze