Nowo kreowany mistrz Polski zmierzył się z drużyną, która wprawdzie wykonała postawione przed sezonem zadanie, ale pozostawiła wśród swoich kibiców spory niedosyt.
Kolejorz po raz drugi z rzędu został mistrzem Polski. Tytuł zapewnił sobie dzięki wyjazdowej wygranej z Radomiakiem 3:1. Ekipa z Poznania w 33. kolejkach zebrała 59 punktów i (16 wygranych, 11 remisów i sześć porażek). Najlepsza ofensywa ligi zdobyła w 33 spotkaniach 69 bramek (średnia ponad dwóch goli na jeden mecz). Spora w tym zasługa Mikaela Ishaka (16 bramek, pięć asyst), Luisa Palmy (dziewięć bramek, sześć asyst) i Leo Bengtssona (sześć bramek i trzy asysty).
Nafciarze w 33 meczach zdobyli 45 punktów (12 zwycięstw, dziewięć remisów i 12 porażek). Lech do meczu z Wisłą przystąpił bez kontuzjowanego Alego Gholizadeha. W ekipie nafciarzy mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Łukasz Sekulski.
Bruk Bet Termalica Nieciecza i Arka Gdynia awansowały do PKO Ekstraklasy dzięki zajęciu dwóch najwyższych miejsc w Betclic 1. Lidze. Wisła Płock znalazła się w najwyższej klasie rozgrywkowej dopiero po barażach. Nafciarze mieli więc bardzo mało czasu na przygotowanie się do nowego sezonu. Bruk Bet Termalica i Arka po roku musiały pogodzić się ze spadkiem. Niebiesko-biało-niebiescy utrzymanie się w piłkarskiej elicie naszego kraju zapewnili sobie już kilka kolejek przed zakończeniem sezonu. Trudno byłoby jednak mówić po zakończonym sezonie o pełnej satysfakcji, ponieważ jeszcze trzy kolejki przed zakończeniem sezonu można było marzyć o tym, że Wisła w sezonie 2026/2027 będzie występowała w europejskich pucharach.
Mecz w Poznaniu zaczął się dość niemrawo. Początkowo delikatnie przeważał Lech, jednak nie przekładało się to na żadne konkrety pod bramką Wisły. Kiedy inicjatywę przejęła Wisła, stworzyła sobie kilka niezłych okazji. Blisko szczęścia byli Dominik Kun i Dion Gallapeni, ale pierwszy z nich uderzył bardzo nieczysto, a drugi niezbyt celnie.
Lech w pierwszej części spotkania nie wypracował sobie żadnej klarownej sytuacji, ale schodził na przerwę, prowadząc 1:0. Wszystko dzięki Luisowi Palmie, który w 30 minucie popisał się fantastycznym strzałem z 25 metrów w górny długi róg. Rafał Leszczyński nie miał żadnych strzał na skuteczną interwencję.
Na ostatnie 45 minut sezonu 2025/2026 Wisła wyszła bez Dominika Kuna i Saida Hamulicia. Ich miejsce na boisku zajęli Dominik Sarapata i Giannis Niarchos. Właśnie grecki napastnik zapoczątkował akcję, po której piłka dotarła do Matchoia Djalo, który zagrał jeszcze do Żana Rogelja, ten zaś z lekką dozą szczęścia pokonał Bartosza Mrozka. Chwilę później bramkarz Lecha mógł mówić o gigantycznym szczęściu, gdy Matchoi Djalo z czterech metrów uderzył wprost w niego.
Grający przy pełnych trybunach mistrzowie Polski nie chcieli zawieść swoich kibiców i szukali okazji, by ponownie objąć prowadzenie. W końcu im się to udało, a na listę strzelców wpisał się tym razem Patrik Walemark, precyzyjnie uderzając głową.
Wisła dość szybko miała okazję do wyrównania, ale Nemanja Mijusković nie wykorzystał rzutu karnego. Gdy kilka minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry wprowadzony chwilę wcześniej Yannick Agnero domknął koronkową akcję Lecha, wpychając piłkę do siatki, wydawało się, że Wisła będzie musiała się pogodzić z kolejną porażkę. Sędzia gola jednak nie uznał, a niebawem pokazał, że spotkanie przedłużone będzie jeszcze o osiem minut.
Nafciarze doskonale doliczony czas, rozgrywając koronkową akcję zakończoną precyzyjnym uderzeniem Marcina Kamińskiego, który dał nafciarzom remis na stadionie świeżo kreowanego mistrza Polski.
Lech Poznań – Wisła Płock 2:2 (0:1)
Bramki: Palma (30.) i Walemark (60.) dla Lecha oraz Rogelj (48) i Kamiński (90+5) dla Wisły
Lech: Mrozek – Pereira, Skrzypczak (66. Skrzypczak), Gurgul, Mońka, Kozubal (56. Murawski), Bengston (57. Hakans), Walemark, Palma, Ishak (82. Agnero), Rodriguez (57. Jagiełło)







Napisz komentarz
Komentarze