Doskonały dyrygent pewną ręką prowadził płockich symfoników. Udowodnił przy tym, że jest niezwykle sprawnym multiinstrumentalistą, grającym na fortepianie, syntezatorach i akordeonie. Jako autor aranżacji do wszystkich wykonywanych utworów, rozpisał je tak, aby nasi symfonicy mogli popisać się swoimi umiejętnościami w partiach solowych.
Oczywiście na pierwszym planie byli jednak doskonali wokaliści – Magdalena Tul i Marcin Jajkiewicz. Artyści, którzy poznali się przed laty na planie programu „Jaka to melodia” udowodnili, że nieprzypadkowo byli częścią muzycznego projektu, w którym niezwykle ceniona jest muzyczna wszechstronność. Koncert dedykowany mamom utrzymany był w klimacie dwudziestolecia międzywojennego, a prezentowane w nim piosenki w znakomitej większości pochodziły z ówczesnych filmów. Część z nich artyści wykonywali w duecie, inne solo. Warto podkreślić, że przez cały koncert Magdalena Tul i Marcin Jajkiewicz pozostawali na scenie, a w przerwach między piosenkami prowadzili dialogi, które świadczyły o tym, że doskonale się rozumieją i świetnie czują się w swojej obecności. A piosenki wykonywane przez nich w duecie pełne były emocji.
Artyści czarowali publiczność nieśmiertelnymi szlagwortami Jerzego Wasowskiego i Henryka Warsa, których piękne, poetyckie teksty każdemu z nas zapadły głęboko w pamięci.
„Całuję Twoją dłoń Madame”, „Każdemu wolno kochać”, „Ada, to nie wypada”, „Już nie zapomnisz mnie”, „Ta ostatnia niedziela”, „Umówiłem się z nią na dziewiątą” i inne cudowne piosenki przeniosły nas w klimat czasów dawno minionych, które o których często mówi się z nostalgią, nie mając świadomości, że pokazywany na kinowym ekranie świat znacznie różnił się od tego realnego. Ale przecież twórcom filmowym chodziło o to, by dać ludziom chwilę wytchnienia, aby oderwać ich od trudów dnia codziennego. Między innymi z tego właśnie powodu w prawie każdej produkcji filmowej podziwiać można było także doskonałe piosenki. Marcin Jajkiewicz wykonywał je w Płocku z niebywałym wdziękiem. Zapewne gdyby urodził się sto lat wcześniej, Eugeniusz Bodo i Aleksander Żabczyński musieliby obawiać się poważnej konkurencji...







Napisz komentarz
Komentarze