Derby Polski to rywalizacja, która od lat budzi nieprawdopodobne emocje nie tylko w Płocku i Kielcach, ale w całym naszym kraju, a nawet poza jego granicami. Trudno się temu dziwić, skoro naprzeciw siebie stają dwa zespoły od lat walczące w EHF Lidze Mistrzów.
Zaczęło się tak, jak wszyscy tego oczekiwali – od bramki Mihy Zarabeca i doskonałej interwencji Tornbjoerna Bergeruda. W kolejnych minutach nie wszystko jednak układało się po myśli gospodarzy. W ósmej minucie Industria objęła prowadzenie, które niebezpiecznie szybko zaczęło się powiększać. Na domiar Przemysław Krajewski w walce o górną piłkę doznał urazu, który na kilkanaście minut wyeliminował go z gry, a chwilę później na ławkę kar odesłany został Abel Serdio. Trener Xavi Sabate tak bardzo nie mógł pogodzić się z decyzją sędziów, że sam również otrzymał dwuminutową karę, co oznaczało, że gospodarze grać musieli w podwójnym osłabieniu. Zanim dobiegło ono końca, na ławkę kar powędrował również Michał Daszek.
Kielczanom wychodziło niemal wszystko, Orlen Wiśle prawie nic i po pierwszych 30 minutach przyjezdni mieli aż osiem bramek przewagi.
Pierwsze dwie bramki po zmianie stron zdobyła Industria, chociaż grę rozpoczynali gospodarze. Kolejne cztery trafienia zanotowali na swoim koncie nafciarze, dzięki czemu zredukowali swoją stratę do sześciu oczek. Ciężar gry wziął na siebie po przerwie Melvyn Richardson, który potrzebował dwunastu minut, by czterokrotnie wpisać się na listę strzelców. Nie bez znaczenia był też fakt, że dzięki niemu nafciarze znacznie rozgrywali piłkę znacznie szybciej niż w pierwszej połowie.
Niestety Industria nie zamierzała jedynie przyglądać się zrywowi miejscowych. Kiedy Kielczanie zaczęli odgryzać się nafciarzom, ci zaczęli popełniać kolejne błędy, przez które ich strata powiększyła się do ośmiu oczek. Stało się jasne, że meczu nie uda się wygrać, a jedyna niewiadoma to rozmiary porażki. Ostatecznie przyjezdni wygrali
Industria potrzebuje tylko jednej wygranej, by cieszyć się z mistrzostwa Polski, a kolejny mecz zostanie rozegrany w niedzielę 31 maja o 12.30 w Kielcach. Goście w Orlen Arenie wygrali tyleż niespodziewanie, co w pełni zasłużenie, ale mecz w Kielcach może wyglądać zupełnie inaczej niż pierwsze spotkanie. Jeśli nafciarze zdołają pokonać gospodarzy, o złotym medalu mistrzostw Polski zadecyduje trzeci mecz, który rozgrywany będzie w Płocku.
Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 25:30 (11:19)
Orlen Wisła: Bergerud, Borucki, Alilović – Daszek 2, Janc 3, Serdio, Susnja, Samoila 1, Richardson 7, Zarabec 1, Fazekas 2, Krajewski 1, Dawydzik 2, Mihić 2, Szita, Kosorotov 4
Industria: Ferlin, Morawski – Karalek 5, Vlah 4, Dujshebaev A. 4, Jarosiewicz 4, Nahi 3, Jędraszczyk 3, Dujshebaev D. 2, Moryto 1, Kounkoud 1, Maqueda 1, Olejniczak 1, Monar 1
Napisz komentarz
Komentarze