Nafciarze wyszli na plac gry nieprawdopodobnie wręcz zmobilizowani. Wszak w sezonie 2026/2027 odnieśli tylko jedno zwycięstwo – nad Rakowem Częstochowa, który w pierwszych kolejkach okazał się typowym chłopcem do bicia, przegrywając sześć kolejnych meczów i zyskując mało chlubne miano klubu mema.
Niebiesko-biało-niebiescy, poza wygraną z „Medalikami” pochwalić się mogli remisami 0:0 z Widzewem na własnym stadionie oraz 1:1 z Pogonią w Szczecinie. Podopieczni trenera Adama Majewskiego w dwóch pierwszych meczach na własnym stadionie nie zdobyli żadnego gola, więc w trzecim chcieli to zrobić jak najszybciej.
Jako pierwszy swoich sił próbował Sidnei Tacares, ale jego mocny strzał przyjął na ciało Amir Al-Ammari. Przed szansą mógłby stanąć Żan Gogelj, gdyby nie stracił równowagi. Dla odmiany strzał Olafa Kobackiego okazał się zdecydowanie za słaby.
W końcu jednak Dion Gallapeni udowodnił, że jego wykupienie z Widzewa było dobrym posunięciem. Dośrodkował z lewej strony na długi słupek tak precyzyjnie, że Patrykowi Kunowi nie pozostało nic innego, jak delikatnie musnąć głową piłkę i skierować ją do siatki.
Otwarcie wyniku nie ostudziło ofensywnych zapędów Nafciarzy. Najbliższy zdobycia kolejnej bramki był Olaf Kobacki, który po podaniu Żana Rogelja znalazł się w doskonałej sytuacji, ale z siedmiu metrów uderzył obok bramki.
W końcowej fazie pierwszej połowy Cracovia delikatnie otrząsnęła się z marazmu, jednak nie była w stanie ani razu poważnie zagrozić dobrze dysponowanej płockiej defensywie. Po pierwszych 45 minutach miejscowi cieszyć się więc mogli ze skromnego, aczkolwiek w pełni zasłużonego prowadzenia.
Po zmianie stron przyjezdni wciąż szukali pomysłu na grę, tymczasem Wisła spokojnie rozbijała ich kolejne ataki, szukając przy tym okazji do kontry. Gdy lewą stroną do przodu ruszył Łukasz Sekulski, Dominik Baumgartner obalił go na ziemię pociągnięciem za koszulkę. Druga żółta kartka pokazana temu samemu graczowi oznaczała konieczność opuszczenia przez niego placu gry.
Nafciarze niemal natychmiast wykorzystali swoją grę w przewadze. Po koronkowej akcji piłka trafiła do Adama Radwańskiego, który uderzeniem w krótki róg nie dał bramkarzowi szans na skuteczną interwencję.
Po stracie drugiej bramki prowadzący Cracovię trener Bartosz Grzelak zdecydował się na dokonanie trzech zmian. Efekt przyszedł niespodziewanie szybko, gdy wprowadzony za Mateusza Klicha Mohamed Berte pokonał Rafała Leszczyńskiego. Jeszcze szybsza okazała się jednak odpowiedź Wisły, w czym główną rolę również odegrał rezerwowy. Samuel Akere popisał się uderzeniem typu „stadiony świata”, po którym Sebastian Madejski musiał po raz trzeci wyciągać piłkę z siatki.
Wisła Płock – Cracovia 3:1 (1:0)
Bramki: Kun (10.), Radwański (61.) i Akere (70.) dla Wisły oraz Berte (69.) dla Cracovii
Wisła: Leszczyński – Silva, Kamiński, Haglind-Sangre – Kun(80. Savvidis), Tavares (80. Prsir), Radwański (62.Akere), Rogelj – Gallapeni (80. Hiszpański), Kobacki – Sekulski (71. Hamulić)
Cracovia: Madejski – Perković, Traore, Baumgartner, Kakabadze (71. Piła) – Al-Ammari, Ltaief, Klich (65. Berte) – Minczew (65. Henriksson), Hasić (82. Zahirolelslam) – Nordas (65. Dej)Żółte kartki: Baumgartner, Minczew (Cracovia)
Czerwona kartka: Baumgartner (58.)
Napisz komentarz
Komentarze