Nafciarze swój pierwszy mecz tegorocznej edycji EHF Ligi Mistrzów przegrali w Nantes z tamtejszym HBC 25:26. Ekipa MT Melsungen, która w ubiegłym sezonie wygrała EHF European League, debiutując w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach Starego Kontynentu, pokonała HC Vardar 1961 33:31.
Kibice z Płocka liczyli nie tylko na wygraną swojego zespołu, ale również na możliwość „gorącego” powitania Daniela Dujszebajewa, który po wielu latach spędzonych w Kielcach postanowił zmienić miejsce zamieszkania… i wykonywanego zawodu.
Wynik meczu otworzy Zoltan Szita, który sfinalizował kontrę po skutecznej interwencji Miljana Vujovicia. Gospodarze grali bardzo mocno w defensywie, a Melsungen kilka pierwszych akcji kończyło pod presją gry pasywnej. Niebiesko-biało-niebiescy dość szybko wypracowali sobie dwubramkowe prowadzenie, jednak ich gra niespodziewanie się załamała, co skrzętnie wykorzystali przyjezdni i to oni po chwili prowadzili jednym oczkiem.
W ekipie Melsungen w pierwszej fazie meczu doskonale rzutowo dysponowani byli Johannes Golla i Reynir Sfefansson, którzy po kwadransie mieli na swoim koncie po trzy trafienia. Podobną skutecznością w zespole z Płocka pochwalić się mógł Frederik Bjerre, jednak dwie bramki zdobył on z rzutów karnych.
Gdy Melzungen objęło prowadzenie, Nafciarze chcieli jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Pośpiech jest jednak złym doradcą, skończyło się więc stratą piłki i podwyższeniem prowadzenia gości do dwóch oczek. Podopieczni trenera Xaviego Sabate zdołali wprawdzie doprowadzić do wyrównania, jednak przy grze bramka za bramkę to oni występowali w roli zespołu goniącego wynik.
Trener zespołu gości zaskoczył, prosząc o regulaminową przerwę w grze, gdy jego zespół prowadził dwoma bramkami i rozgrywał akcję, która mogła dać im podwyższenie prowadzenia do trzech oczek. Zespół z Niemiec zepsuł cztery kolejne akcje. Nafciarze okazali się jednak równie nieskuteczni i na przerwę schodzili ze stratą dwóch oczek.
Drugą część gry rozpoczęli gospodarze, którzy po czterech minutach zdołali doprowadzić do remisu. Spory udział miał w tym Frederik Bjerre, który zdobył dwie z pierwszych bramek po zmianie stron. Orlen Wisła wciąż jednak występować musiała w roli ekipy goniącej wynik. A gdy w końcu mogła objąć prowadzenie, rozgrywała swoją akcję tyleż długo, co nieskutecznie. Niebiesko-biało-niebiescy w końcu jednak dopięli swego, a gola dającego nam prowadzenie zdobył Zoran Ilić, odsyłając przy okazji na ławkę kar jednego z rywali.
Niebiesko-biało-niebiescy w pewnym momencie prowadzili różnicą dwóch oczek, jednak przyjezdni wyrównali stosunkowo szybko i wszystko zaczęło się od nowa. Z tą jednak różnicą, że tym razem to Melsungen goniło wynik. W ekipie prowadzonej przez trenera Xaviego Sabate ciężar zdobywania bramek spoczywał na Frederiku Bjerre i Sergeiu Kosorotova. Gdy rzut tego drugiego został obroniony przez bramkarza, goście wyprowadzili kontrę, po której ponownie objęli prowadzenie.
Niespełna pół minuty przed końcem Nafciarze prowadzili 25:24 po bramce Sergeia Kosorotova, ale goście mieli jeszcze czas na rozegranie akcji.
Orlen Wisła Płock – MT Melsungen (13:15)
Orlen Wisła: Vujović, Alilović – Daszek, Janc, Susnja, Rey, Richardson, Zarabec, Fazekas, Krajewski, Dawydzik, Mihić, Ilić, Szita, Bjerre, Kosorotov
Melsungen: Rivera, Palasics – Marchan, Balenciaga, Sipos, Ignatow, Golla, Simic, Drosten, Stefansson, Forsel, Sigrist, Mensing

Napisz komentarz
Komentarze