Po dwóch wygranych na wyjeździe przyszedł czas na mecz we własnej hali. Pierwszym rywalem Nafciarzy w Orlen Arenie był Zepter KPR Legionowo, który – podobnie jak gospodarze – wygrał swoje dwa pierwsze mecze w sezonie 2026/2027. Drużyna prowadzona przez trenera Tomasza Strząbałę sprawiła największą w obecnym cyklu rozgrywkowym niespodziankę, pokonując w Gdańsku Wybrzeże.
Derby Mazowsza rozpoczęły się od dwóch doskonałych interwencji Zurabiego Tsintsadze i bramki Dmytro Ilchenki. Gospodarze szybko wyrównali i objęli prowadzenie, ale rywale robili wszystko, aby udowodnić, że ich wynik w Gdańsku nie był jedynie efektem słabości Wybrzeża.
Pierwszy kwadrans spotkania to gra bramka za bramkę. W końcu w 17. minucie Nafciarze zdołali po raz pierwszy w tym spotkaniu odskoczyć na dwa oczka. Wprawdzie stracili tę przewagę, ale szybko ją odzyskali, a nawet powiększyli do trzech goli. Reakcja trenera Tomasza Strząbały mogła być tylko jedna – przerwa na żądanie.
Przewaga podopiecznych trenera Xaviego Sabate bardzo długo oscylowała między dwoma a czterema oczkami, w czym spora zasługa dobrze spisującego się w bramce gości Zurabiego Tsintsadze. Ostatecznie na przerwę Nafciarze zeszli z czterobramkowym prowadzeniem.
Na początku drugiej połowy Zepter KPR stracił nie tylko ukaranego bezpośrednią czerwoną kartką Dmytro Ilchenkę, ale również dotychczasowy rytm gry i pomysł na rozgrywanie akcji ofensywnych. Nafciarze tymczasem potrzebowali zaledwie siedmiu minut, aby swoją przewagę powiększyć do dziesięciu oczek.
Derby Mazowsza stały się okazją do przełamania dla zawodników, którzy od początku sezonu spisywali się zdecydowanie poniżej swoich możliwości – Mihy Zarabeca i Melvyna Richardsona. Po raz pierwszy w tym sezonie oglądaliśmy Abela Serdio, który na placu gry pojawił się w drugiej części meczu i szybko udowodnił, że nie zapomniał, na czym polega zdobywanie bramek.
Kwadrans przed końcem meczu na placu gry pojawił się Maksymilian Matyszczyk, który swoją obecność zaznaczył błyskawicznie zdobyciem bramki i doskonałą asystą.
Młody playmaker Orlen Wisły popełnił wprawdzie kilka błędów technicznych, ale udowodnił, że zasługuje na to, aby dostawać szanse również w kolejnych meczach Lotto Superligi. Warto podkreślić, że w meczu z Zepter KPR-em na listę strzelców wpisało się aż trzynastu zawodników. Poza bramkarzami z zerowym kontem pozostał jedynie Zoltan Szita.
Orlen Wisła Płock – Zepter KPR Legionowo 37:24 (16:12)
Orlen Wisła: Vujović, Alilović – Janc 8, Szyszko 2, Serdio 2, Susnja 1, Oriol Rey 1, Szita, Richardson 7, Zarabec 2, Krajewski 1, Dawydzik 2, Ilić 1, Matyszczyk 2, Bjerre 4, Kosorotov 4
Zepter KPR: Tsintsadze, Lijestrad – Słupski 4, Wiaderny, Stawicki 2, Fąfara 6, Petrychenko 1, Kosmala 1, Wołowiec 2, Jaworski, Ilchenko 1, Matuszak 1, Antolak 1, Drozdalski 5
Napisz komentarz
Komentarze