Reklama

Malarstwo, które uczy patrzeć sercem

Nie widzi się dobrze inaczej, jak tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Słowa Małego księcia Antoine De Saint-Exuperyego stały się mottem wystawy obrazów Iwony Podsędek „Widzieć niewidzialne”, której wernisaż obył się w Hotelu Tumskim.
Malarstwo, które uczy patrzeć sercem

Autor: Kobiece FotoStudio Atelier

Przygotowana przez Iwonę Podsędek ekspozycja nie jest zwykłą prezentacją obrazów, ale opowieścią o drodze, o zmianie, o poszukiwaniu siebie i odwadze, żeby rozpocząć nowy rozdział. To opowieść o przemianie, która dokonała się w autorce, w naturalny sposób znajdując swoje odbicie w jej obrazach. Artystka podkreśla, że chciałaby, aby oceniać jej obrazy nie tylko oczami, ale każdym zmysłem, a także sercem. 
Iwona Podsędek prowadziła salon kosmetyczny, była prelegentką, organizatorką eventów, zasiadała w jury zawodów makijażu permanentnego. Kochała to, co robiła.
– Patrzę na ten etap mojego życia z wdzięcznością, bo nauczył mnie on konsekwencji, odwagi i dążenia do jakości. Z czasem jednak zatęskniłam za ciszą, refleksją i przestrzenią do tworzenia. Poczułam, że nadszedł czas, by wrócić do pasji która była ze mną od dzieciństwa – wyznaje Iwona Podsędek.
Artystka uwielbiała malowanie już od najmłodszych lat. Potrafiła leżeć na podłodze z ołówkiem w ręku i szkicować wszystko, co podpowiadała jej wyobraźnia. W pierwszej klasie szkoły podstawowej zajęła pierwsze miejsce w konkursie plastycznym „Płock moim miastem”. To był pierwszy artystyczny sukces Iwony Podsędek, do tej pory wspominany przez nią z uśmiechem. Jako mała dziewczynka kreowała swój własny świat, wierząc, że sztuka to najlepszy sposób wyrażania siebie. Dziesięcioletnia droga zawodowa zaprowadziła Iwonę Podsędek do miejsca, w którym znalazła się ona obecnie – do świata sztuki, w którym emocje i historie może opowiadać za pomocą obrazów.
– Droga do tego wernisażu nie zaczęła się trzy lata temu, ale znacznie wcześniej. Za mną już dwie wystawy. Każda z nich była ważnym etapem mojego rozwoju i poszukiwań. Później nastąpiła długa cisza. Teraz wiem, że był to czas dojrzewania do tego, co aktualnie tworzę. Gdy po dziesięciu latach wróciłam do malowania, moje obrazy był pełne intensywnych kolorów i energii. Z czasem, zupełnie nieświadomie, zaczęły się wyciszać. Pojawiły się biele, szarości, błękity i brązy – przyznaje Iwona Podsędek. 
Z czasem artystka zdała sobie sprawę, że to nie jej obrazy uległy przemianie, ale ona sama. Każdy z jej obrazów powstał z emocji, uważności i potrzeby zatrzymania tego, co często niewidoczne na pierwszy rzut oka. To co najcenniejsze, ukryte jest głębiej – w doświadczeniach, emocjach, ciszy i przemianie. Dlatego właśnie wystawa nazwana została „Widzieć niewidzialne”.
– Być może niektórym Urząd Marszałkowski wydaje się instytucją skostniałą, jednak w rzeczywistości aktywnie wspiera on wydarzenia, które wypływają z lokalnych inicjatyw. A siła lokalnej społeczności rodzi się z siły i determinacji każdego z jej mieszkańców. To pojedynczy ludzie, ich zaangażowanie, odwaga i chęć działania sprawiają, że możemy zmieniać miejsce, w którym żyjemy – mówił na wernisażu Tomasz Kominek, Dyrektor Delegatury w Płocku Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.
Artystka wyznaje, że nigdy nie zaczyna od gotowego projektu, a jej malarstwo ma charakter intuicyjny. W jej pracach wiele jest bliskości natury, energii i ciszy. Każdy z obrazów pozostawia przestrzeń dla odbiorców, którzy mogą wypełniać ją swoją interpretacją.
– Dzisiaj nie szukam już intensywności. Szukam harmonii, ciszy i prawdy. W kolorach, fakturach i symbolach. Wierzę, że kiedy zmienia się człowiek, zmienia się również jego twórczość. Dlatego moje obrazy nie pokazują jedynie tego, co widać. Zapraszają do odkrywania tego co ukryte, co niewidzialne – wyznaje artystka.
Iwona Podsędek podkreśla, że twórczość rozwija się wraz z człowiekiem. Dlatego sztuka nie daje gotowych odpowiedzi, ale zaprasza do ich szukania.
– Chcemy dawać lokalnym twórcom jak najwięcej przestrzeni. Dzięki temu nasze miasto staje się coraz ciekawsze i bardziej różnorodne. Wspierając ich, wspieramy jednocześnie lokalną kulturę i budujemy tożsamość miejsca, w którym żyjemy – podkreślał na wernisażu Łukasz Jankowski, zastępca prezydenta Płocka ds. polityki społecznej. – Ten wernisaż to nie tylko święto sztuki. To również święto osoby pełnej pasji, determinacji i dobrej energii. Osoby, która daje bardzo dużo od siebie i wnosi wiele dobrego do naszej lokalnej przestrzeni. I na tym polega siła lokalnej społeczności: na ludziach, którzy mają odwagę realizować swoje pomysły, dzielić się swoją pasją i zostawiać po sobie coś wartościowego.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama