Reklama
Reklama

Dziewczyny z miasta i muzyka ludowa

Bydgoska grupa Svahy wystąpiła w Muzeum Żydów Mazowieckich z programem, w którym poza polską muzyką źródeł znalazła się również muzyka żydowska.
Dziewczyny z miasta i muzyka ludowa

Autor: Tv Mazowsze

Zanim zespół Svahy zaistniał na polskiej scenie muzycznej, Patrycja Cywińska-Gacka (bęben obręczowy, bęben językowy, baraban, śpiew), Ewa Pater (suka biłgorajska, mandolina, gitara, śpiew) oraz Małgorzata Żurańska-Wilkowska (lira korbowa, śpiew) wybrały się do Lublina na organizowany tam Jarmark Jagielloński. Chociaż same siebie nazywają dziewczynami z miasta, zachwycone feerią barw i mnogością muzycznych doznań postanowiły, że po powrocie do domu zajmą się muzyką źródeł.
Miłość do muzyki tradycyjnej przełożyła się na dobór instrumentarium. Patrycja zdecydowała się na bęben obręczowy o średnicy nieproporcjonalnej do głębokości ramy. Dzięki temu brzmienie jest zróżnicowane w zależności od miejsca i siły uderzenia. W niektórych utworach wykorzystywała również dużo bardziej współczesny bęben językowy wyglądający jak talerz z wyciętymi „językami” (stąd nazwa). Uderzenia w konkretne języki palcami lub pałeczkami dają czyste, chwilami wręcz hipnotyzujące, dźwięki.
Ewa grała na mandolinie i gitarze oraz na suce biłgorajskiej, ludowym chordofonie wywodzącym się z tej rodziny, do której należały między innymi gęśle i fidel płocka. Żaden z nich nie zachował się do naszych czasów. Stosunkowo najdłużej w użyciu pozostawała suka, funkcjonująca jeszcze w XIX wieku. Była używana prawdopodobnie w okolicach Biłgoraja i Janowa Lubelskiego. Jedyny opisany egzemplarz suki pochodził ze wsi Bielaki w powiecie biłgorajskim. Podstawą do rekonstrukcji suki biłgorajskiej była jednak akwarela Wojciecha Gersona,
Małgorzata używała liry korbowej, której rodowód wywodzi się z Francji lub Hiszpanii. Składa się ona z korpusu, skrzynki tangentowej, przynajmniej jednej struny i smyczka kołowego z korbą.
Połączenie niezwykłych instrumentów z niezwykłymi głosami wokalistek dało wręcz piorunujące efekty. Było niezwykle klimatycznie, chwilami wręcz transowo. Nie brakowało humoru, który w dużej mierze zawdzięczaliśmy Małgorzacie doskonale czującej się w roli konferansjera, ale także niektórym tekstom. Wprawdzie na dworze panował siarczysty mróz, jednak we wnętrzu Muzeum Żydów Mazowieckich było gorąco od emocji. Widzowie, którzy postanowili wybrać się na koncert, na pewno nie żałowali swojej decyzji.
Bydgoszczanki zabrały nas w muzyczną podróż po różnych regionach kraju, ze szczególnym uwzględnieniem ich rodzimych Kujaw oraz Mazowsza. To właśnie z naszego regionu pochodzą utwory wykorzystane w najnowszej wersji „Znachora” z Leszkiem Lichotą w roli tytułowej. Twórcy filmu postanowili, że muzyka grupy Svahy ma budować napięcie w najbardziej dramatycznych scenach.
Miejsce, w którym grupa Svahy czarowała swoją wspaniałą muzyką, „wymusiło” włączenie do repertuaru również muzyki żydowskiej. Wysłuchaliśmy więc trzech piosenek śpiewanych po polsku oraz jednej w języku jidysz.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama